WIG20 znajduje się obecnie tuż pod wstępną linią trendu spadkowego, której test powinien zdecydować o dalszych losach indeksu największych spółek. Przebicie się ponad 1370 pkt. będzie oznaczało pokonanie tego oporu, a to natomiast będzie dobrym argumentem do kontynuacji kilkusesyjnych wzrostów. W takim wypadku pierwszym poziomem, do którego powinien dotrzeć WIG20, będzie 1407 pkt., czyli miejsce, w którym zakończyły się wzrosty z początku marca. Zdecydowanie istotniejsza jest jednak bariera podażowa, ulokowana na wysokości 1464 pkt. Jeżeli dojdzie do jej pokonania, to mimo że linia czteromiesięcznych wzrostów została już dawno przebita, trzeba będzie uznać kontynuację średnioterminowego trendu wzrostowego. Taki scenariusz na razie wydaje się jednak dość odległy. Na przeszkodzie jego realizacji stoi przede wszystkim utrzymujący się trend spadkowy na wykresie tygodniowego MACD-histogramu. Dodatkowo wskaźnik ten od dwóch sesji porusza się poniżej linii równowagi, co jest kolejnym sygnałem sprzedaży. Trochę niepewności wnosi także tworzący się na tygodniowym wykresie trójkąt zniżkujący. Wprawdzie trójkąty zazwyczaj zapowiadają kontynuacje dotychczasowego trendu, ale zniżkująca odmiana tej formacji jest typowa raczej dla tendencji spadkowych, a w trendach wzrostowych znana jest także jako formacja odwrócenia. W tym wypadku najlepszym rozwiązaniem będzie więc wstrzymanie się z zajmowaniem pozycji, do momentu wybicia, czyli do pokonania górnego (1365 pkt.) lub dolnego ramienia (1340 pkt.) formacji. Spadek poniżej 1340 pkt. nie będzie jednak pewnym średnioterminowym sygnałem. Zaledwie 40 pkt. niżej znajduje się bowiem kolejne wsparcie, które stanowi lokalny dołek z początku kwietnia oraz luka hossy z 4 stycznia. Dopiero jego pokonanie może spowodować nasilenie się podaży.
Najpoważniejszym argumentem przemawiającym na korzyść byków jest natomiast wykres indeksu Armsa. Wskaźnik ten od około miesiąca znajduje się w strefie wyprzedania, co wkrótce powinno zakończyć się jej opuszczeniem, a tym samym sygnałem kupna.