Reklama

Duży może więcej

Pełny sukces Telekomunikacji Polskiej - tak można określić warunki porozumienia zawartego z Niezależnym Operatorem Międzystrefowym. TP SA ma dodatkowo szansę na uniknięcie 300 mln zł kary nałożonej przez URT. Mimo tych korzystnych informacji, akcje spółki zostały wczoraj znacząco przecenione.

Publikacja: 12.04.2002 08:46

Od 1 sierpnia NOM nie będzie już umożliwiał korzystania z usług połączeń międzystrefowych bez konieczności podpisywania z nim umowy przez klientów. Właśnie taka strategia zdobywania abonentów była głównym źródłem sukcesu niezależnego operatora, który według danych TP SA miał 24--proc. udział w ruchu międzymiastowym generowanym w grudniu.

Andrzej Arendarski, prezes NOM, zapytany o oczekiwaną przez spółkę skalę utraty rynku, stwierdził: - Trudno to oszacować, myślę jednak, że możemy liczyć na kilkunastoprocentowy udział w generowanym ruchu. Analitycy są bardziej sceptyczni. Zwracają uwagę, że Netia, która ma ponad 350 tys. klientów telefonii lokalnej, w rynku międzystrefowym zdobyła udział na poziomie 3% (dane TP SA za grudzień 2001 r.).

NOM zrezygnował też z wszystkich roszczeń prawnych wobec TP SA. Oznacza to, że nie odbędzie się zaplanowana na 23 kwietnia rozprawa, w której operator niezależny domagał się od Telekomunikacji 81 mln zł z odsetkami. Dodatkowo NOM będzie musiał uregulować należności wobec TP SA z tytułu rozliczeń międzyoperatorskich. Wprawdzie przedstawiciele tej firmy twierdzili na konferencji prasowej, że TP SA będzie partycypowała w ryzyku egzekwowania należności od klientów NOM, jednak w praktyce sprowadza się to do faktu, że operator będzie spłacał dług wobec TP SA w miarę spływania pieniędzy od klientów. Marek Józefiak, prezes TP SA, zapewniał, że spółka rozwiąże w tym roku rezerwy na należności NOM.

W komentarzach do wczorajszego porozumienia bardzo często przewijała się opinia, że oznacza ono kolejną porażkę jeśli chodzi o liberalizację polskiego rynku telekomunikacyjnego. Znacząca utrata rynku przez NOM nie jest bowiem jedynym problemem spółki. Będzie musiała ona bowiem wyegzekwować pieniądze od klientów korzystających z jej usług. W tym miejscu pojawiają się wątpliwości, czy operator może egzekwować należności od klientów, z którymi nie miał podpisanych umów. - Zwykła ludzka uczciwość nakazuje zapłacić za usługi, z których się skorzystało - mówił wczoraj prezes Arendarski. Argument ten nie był zbyt mocny, więc spółka przedstawiła też podstawy prawne, które miałyby jej pozwolić na dochodzenie należności. Nie rozwiały jednak one wątpliwości dziennikarzy.

Kolejnym problemem NOM jest sprawa wystawiania faktur klientom. Ponieważ operator nie miał z nimi umów, nie dysponuje też ich danymi osobowymi. TP SA nie zgodziła się fakturować usług operatora niezależnego. Powstaje więc pytanie, czy TP SA może przekazać dane swych klientów nie naruszając ustawy o ochronie danych osobowych. Przedstawiciele NOM twierdzą, że jest to możliwe.

Reklama
Reklama

Kolejnym pozytywnym dla TP SA elementem była wczoraj wypowiedź Witolda Grabosia, prezesa Urzędu Regulacji Telekomunikacji i Poczty (od 1 kwietnia instytucja ta zastąpiłą URT). Zapytany, czy po podpisaniu umów między operatorami rozważa on cofnięcie 300 mln zł kary nałożonej na TP SA, W. Graboś powiedział: - Są to dwie różne sprawy. Dodał jednak, że stanowisko URTiP w sprawie złożonego przez TP SA odwołania od decyzji nakładającej karę uzależnione będzie od tego, czy narodowy operator zgodzi się uznać swą dominującą pozycję na rynku (decyzję taką wydał URT, jednak TP SA złożyła od niej odwołanie). Tym samym wskazał furtkę, z której może skorzystać Telekomunikacja.

Mimo tych pozytywnych informacji, kurs TP SA zniżkował wczoraj o 5,2% przy bardzo dużych obrotach (82,2 mln zł). Tak znacząca przecena była efektem uwagi audytora zamieszczonej w opinii do raportu rocznego TP SA. Stwierdził on, że zdaniem zarządu TP SA, istnieje ryzyko, iż na koniec czerwca 2002 r. spółka może niespełnić jednego z warunków finansowych zawartych w części umów kredytowych. Mogłoby to zaowocować koniecznością natychmiastowego spłacenia długu o wartości 12,8 mld zł.Władze firmy telekomunikacyjnej zapewniają, że ryzyko jest jedynie teoretyczne. - Jesteśmy stuprocentowo pewni, że podając wyniki za pierwsze półrocze 2002 r. będziemy w stanie ogłosić, że czynnik ryzyka związany z umowami kredytowymi już nie istnieje - zapewniał w rozmowie z PARKIETEM Bertrand Le Guern, wiceprezes zarządu TP SA.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama