Zorganizowane przez sejmową Komisję Finansów Publicznych spotkanie przedstawicieli MF i NBP pokazało, że wciąż nie ma zgodności co do oceny podstawowych wskaźników makroekonomicznych i procesów zachodzących w gospodarce i na rynkach finansowych. Premier Belka podtrzymał swoją tezę, że RPP powinna obniżyć podstawowe stopy procentowe jeszcze bardziej, ponieważ nie ma zagrożenia dla tegorocznego celu inflacyjnego. Poza tym obniżka stóp doprowadziłaby do osłabienia złotego. Pożądany poziom to 4,25-4,30 zł za USD.

W odpowiedzi wiceprezes NBP Andrzej Bratkowski powiedział, że obniżka stóp wcale nie musi pomóc w rozwiązaniu problemu silnego złotego. Mało tego, gdyby zdecydowano się na wyraźne cięcie, mogłoby to stworzyć wrażenie, że gospodarka wchodzi w okres nierównowagi, co z kolei wywołałoby zapewne silną deprecjację polskiej waluty. A to miałoby fatalne skutki dla znacznej części przedsiębiorstw zadłużonych w walutach obcych. Zdaniem A. Bratkowskiego, nie ma uzasadnienia makroekonomicznego dla radykalnego ani systematycznego osłabiania się polskiej waluty.

Złoty kończył dzień z zyskiem. Pierwszych transakcji dokonywano po 4,085 zł za USD i 3,597 zł za euro. Po wypowiedzi premiera Belki (głównie dotyczącej pożądanego kursu polskiej waluty) doszło do osłabienia i dotarliśmy do 4,095 zł i 3,603 zł. Te poziomy część inwestorów wykorzystała do spekulacyjnych transakcji, co zaowocowało wzrostem wartości złotego. Przełożyła się ona głównie na rynek USD/zł (to efekt zmian na eurodolarze). Kończyliśmy dzień na 4,077 zł za USD i 3,603 zł za euro. Obroty znowu były niewielkie. Rynek jest bardzo płytki i stosunkowo małe transakcje mogą wywołać widoczne zmiany.