Reklama

Spadki coraz szybsze

Przyspiesza tempo spadków na światowych rynkach akcji. Najbardziej ucierpieli posiadacze papierów technologicznych, ponieważ Nasdaq Composite zniżkował o 6,5%. Niepewna sytuacja na Bliskim Wschodzie i nadmierny optymizm inwestorów za oceanem wskazują, że kontynuacja spadków jest wciąż prawdopodobna.

Publikacja: 13.04.2002 09:17

Amerykańskie indeksy rynków akcji coraz bardziej oddalają się od lokalnych szczytów z marca tego roku. S&P 500 jest już prawie 6% poniżej wierzchołka marcowego (DJIA 4,3%, a Wilshire 5000 2,8%). Takie straty są w gruncie rzeczy symboliczne, ponieważ prawdziwa wyprzedaż trwa od tygodni w segmencie technologicznym. Nasdaq Composite jest już 16,2% poniżej tegorocznego maksimum. O słabości rynku technologicznego świadczy to, że szczyt, od którego rozpoczęła się fala spadkowa, wystąpił w styczniu, a nie w marcu, jak w przypadku wspomnianych indeksów.

Strona podażowa

przejmuje kontrolę

W efekcie na ostatnich sesjach doszło do przełamania linii trendu wzrostowego, zapoczątkowanego pod koniec września, kiedy inwestorzy ochłonęli po zamachu terrorystycznym z 11 września (wyjątkiem jest najszerszy amerykański indeks Wilshire 5000). Kilkumiesięczny trend wzrostowy tracił na sile od wielu tygodni. Przełamanie linii tego trendu jest jednak niepokojącą oznaką przejmowania kontroli przez stronę podażową. Można byłoby zaryzykować nawet stwierdzenie, że to tylko chwilowa przerwa we wzrostach, gdyby nie szereg argumentów, wskazujących, że spadkom nie będzie końca.

Na wykresach widać sekwencje zmiany trendu. W krótkim terminie bezapelacyjnie dominuje tendencja spadkowa. Na Nasdaq nawet w średnim terminie dominuje zniżka. Jednocześnie na wykresach niektórych indeksów dochodziło do nieudanych testów lokalnych maksimów. Na S&P 500 i Wilshire 5000 w marcu nie powiodła się po raz drugi próba pokonania odpowiednio poziomu: 1180 i 10 950 pkt. Kolejnym sygnałem, świadczącym o przewadze podaży, jest pozostawanie S&P 500 i Nasdaq Composite poniżej wszystkich średnich kroczących.

Reklama
Reklama

Nastroje za dobre

Z punktu widzenia analizy technicznej, powodem do niepokoju dla posiadaczy akcji są ponadto wskaźniki nastroju. Indeks Investors Intelligence wskazuje, że prawie 55% inwestorów jest optymistycznie nastawionych co do perspektyw amerykańskich rynków akcji (wzrost na przestrzeni tygodnia o 3 pkt. proc.). Tylko 28,9% inwestorów jest nastawionych "niedźwiedzio" (oczekują pogorszenia koniunktury). W ciągu tygodnia zmniejszyła się nieznacznie (o 0,8 pkt. proc.) liczba pesymistów. Analizując ten wskaźnik, można byłoby powiedzieć, że inwestorów cechuje nadmierny optymizm. Wskaźniki nastroju zwane są również kontrariańskim i bazują na przekonaniu, że większość nie ma racji. Jeżeli zatem przeszło połowa inwestorów uważa, że czekają nas wzrosty, należy postąpić odwrotnie, czyli wyprzedawać akcje.

Indeks Investors Intelligence jest przykładem wskaźnika, bazującego na sondażach opinii publicznej (inne sondaże, np. Consensus Index, Market Vane, potwierdzają zresztą te "bycze" sygnały). Istnieje również grupa wskaźników, która opiera się na danych rynkowych. Przykładem są indeksy obliczane na bazie danych pochodzących z rynków terminowych (np. VIX, AD, Put-Call Ratio, Rampart Time Premium Index). VIX jest najbardziej znany. Oblicza go giełda CBOE i opiera się on na zmienności czterech kontraktów OEX. Od końca marca VIX oscyluje w pobliżu 20 pkt. W ostatnich 4 latach znajdował się 4-krotnie na tym poziomie. Za każdym razem wiązało się to z wystąpieniem lokalnego maksimum na Nasdaq (lipiec 1998, lipiec 1999, sierpień/wrzesień 2000, marzec/kwiecień 2001). Trudno oczekiwać, że tym razem VIX zawiedzie.

Ożywienie nie takie silne

W Ameryce od wielu tygodni panuje przekonanie o nieuchronności ożywienia gospodarczego. Najbardziej znane ośrodki analityczne prześcigają się w szacowaniu tempa wzrostu gospodarczego w poszczególnych kwartałach i całym roku. Wzrost ten w okresie styczeń-marzec miał wynosić nawet 6%. Za nim powinny nadążać zyski korporacji. Przed 2 tygodniami zakończył się I kwartał. Oznacza to, że rozpoczyna się okres raportowania o wynikach finansowych, uzyskanych w tym okresie przez spółki. Do 12 kwietnia przedstawiło swoje rezultaty prawie 10% firm z indeksu S&P 500 (45 z 500). Niestety, wyniki są rozczarowujące. Nie tego rynek się spodziewał. Najbardziej rozczarowały inwestorów firmy technologiczne.

Juniper Networks, drugi na świecie producent infrastruktury internetowej, poinformował, że w I kwartale wygenerował stratę netto w wysokości 46 mln USD (14 centów na akcję). Rok wcześniej w analogicznym okresie zanotował zysk 58,6 mln USD.

Reklama
Reklama

Kolejną przykrą niespodzianką okazały się wyniki największego portalu na świecie - Yahoo! W okresie styczeń-marzec tego roku Yahoo! miało 53,6 mln USD straty netto (rok wcześniej strata wynosiła tylko 11,5 mln USD). Inwestorzy właściwie ocenili te "osiągnięcia" i akcje Yahoo! spadły na czwartkowej sesji o ponad 16%. Do tego negatywnego trendu dołączyły także inne firmy high-tech, np. Research in Motion czy Redback Networks.

Spółki technologiczne należą do grona sektorów cyklicznych, czyli takich, które radzą sobie najlepiej w okresach ożywienia gospodarczego. Najbardziej we znaki dają się im okresy dekoniunktury. Słabe wyniki finansowe firm technologicznych oznaczają, że z ożywieniem w poprzednim kwartale wcale tak dobrze nie było, jak sobie wyobrażali najwięksi optymiści. Czynnik ten nie mógł pozostać niezauważony przez inwestorów.

Szacowane P/E na ten rok wynosi obecnie 45 pkt. (najwyżej od 1935 roku). Jest to kolejny powód do zmartwień dla inwestorów. Cóż z tego, że gospodarka będzie wychodzić na prostą, jeżeli wyceny rynkowe przyszłych zysków są tak wygórowane. Rynki tolerują ekstremalne poziomy wycen przez pewien czas, w końcu jednak następuje zjawisko nieuchronnego korygowania oczekiwań.

Zbliżają się podwyżki stóp

Zbliża się okres zmiany nastawienia w polityce monetarnej Fed. W maju można się spodziewać zaostrzenia polityki pieniężnej. Dojdzie wówczas do pierwszej podwyżki stóp procentowych od 2 lat. Krzywa rentowności amerykańskich obligacji skarbowych sugeruje, że rynek dyskontuje już tę podwyżkę. Wzrost stóp procentowych niekorzystnie działa na ceny akcji. W latach 1980-2000 średnio w 3 miesiące po pierwszej podwyżce stopy oprocentowania funduszy federalnych, inicjującej cykl zaostrzania polityki monetarnej, S&P 500 tracił 14% na wartości. To kolejny argument za spadkami.

Najnowszym czynnikiem ryzyka są wieści płynące z Bliskiego Wschodu. Konflikt izraelsko-palestyński wkroczył w nową fazę. Eskalacja konfliktu od razu ożywiła wspomnienia ostatniego krachu naftowego, wywołanego wojną Jom Kippur z 1973 roku. Giełdy surowcowe, obawiając się rozszerzenia konfliktu na inne państwa regionu, zareagowały gwałtowną zwyżką cen ropy naftowej. Analitycy Merrill Lynch obliczyli, że wzrost ceny baryłki o 1 USD zmniejsza PKB USA o 5 mld USD. Wzrost cen ropy jest również czynnikiem inflacjogennym.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama