Amerykańskie indeksy rynków akcji coraz bardziej oddalają się od lokalnych szczytów z marca tego roku. S&P 500 jest już prawie 6% poniżej wierzchołka marcowego (DJIA 4,3%, a Wilshire 5000 2,8%). Takie straty są w gruncie rzeczy symboliczne, ponieważ prawdziwa wyprzedaż trwa od tygodni w segmencie technologicznym. Nasdaq Composite jest już 16,2% poniżej tegorocznego maksimum. O słabości rynku technologicznego świadczy to, że szczyt, od którego rozpoczęła się fala spadkowa, wystąpił w styczniu, a nie w marcu, jak w przypadku wspomnianych indeksów.
Strona podażowa
przejmuje kontrolę
W efekcie na ostatnich sesjach doszło do przełamania linii trendu wzrostowego, zapoczątkowanego pod koniec września, kiedy inwestorzy ochłonęli po zamachu terrorystycznym z 11 września (wyjątkiem jest najszerszy amerykański indeks Wilshire 5000). Kilkumiesięczny trend wzrostowy tracił na sile od wielu tygodni. Przełamanie linii tego trendu jest jednak niepokojącą oznaką przejmowania kontroli przez stronę podażową. Można byłoby zaryzykować nawet stwierdzenie, że to tylko chwilowa przerwa we wzrostach, gdyby nie szereg argumentów, wskazujących, że spadkom nie będzie końca.
Na wykresach widać sekwencje zmiany trendu. W krótkim terminie bezapelacyjnie dominuje tendencja spadkowa. Na Nasdaq nawet w średnim terminie dominuje zniżka. Jednocześnie na wykresach niektórych indeksów dochodziło do nieudanych testów lokalnych maksimów. Na S&P 500 i Wilshire 5000 w marcu nie powiodła się po raz drugi próba pokonania odpowiednio poziomu: 1180 i 10 950 pkt. Kolejnym sygnałem, świadczącym o przewadze podaży, jest pozostawanie S&P 500 i Nasdaq Composite poniżej wszystkich średnich kroczących.