Zwykle popyt, zgłaszany przez inwestorów na przetargach, ponaddwukrotnie przekracza wartość oferty resortu finansów. Rzadko kiedy ten stosunek jest większy. Tymczasem na wczorajszym przetargu inwestorzy zgłosili chęć zakupu bonów o wartości nominalnej ponad 3,38 mld zł, podczas gdy resort wystawił na sprzedaż papiery o wartości 800 mln zł. Oznacza to ponadczterokrotną przewagę popytu nad podażą.
Taką sytuację po części tłumaczy stosunkowo niewielka oferta resortu, której wartość zwykle przekracza 1 mld zł. Jednak bez wątpienia głównym powodem tak dużego zainteresowania inwestorów jest nadzieja na szybką i dość znaczną redukcję stóp procentowych. Taką, jakiej chce minister finansów Marek Belka, liczący na obniżkę, która doprowadzi w efekcie do osłabienia złotego. Innym argumentem za redukcją stóp jest fakt, że Andrzej Bratkowski, wiceprezes NBP, ostatnio przyznał, iż inflacja na koniec roku może nie przekroczyć 4%. A to oznacza, iż na redukcję stóp jest sporo miejsca.
W rezultacie doszło do znacznego spadku rentowności. W przypadku bonów 13-tygodniowych średnia zyskowność wyniosła 9,631%, wobec 9,708% na poprzedniej aukcji. Co ciekawe, była ona wyższa niż średnia bonów 52-tygodniowych, co także jest rzadkością. Średnia zyskowność tych papierów wyniosła w poniedziałek 9,619%, podczas gdy na poprzednim przetargu było to 9,733%. Oznacza to spadek rentowności aż o 0,1 pkt. proc.
Tak znaczny spadek rentowności ostatnio miał miejsce w styczniu, gdy prawie wszyscy oczekiwali redukcji stóp, do której doszło pod koniec tamtego miesiąca.