Jej kierownictwo doszło już do porozumienia z wierzycielami, którym miałoby przekazać kontrolę nad spółką ze względu na brak środków na zapłatę odsetek od obligacji o wartości 11,5 mld USD.

Wierzyciele otrzymaliby około 95% akcji NTL, a obecnym udziałowcom przypadłby zaledwie 1%. Umowa musi być jeszcze zatwierdzona przez banki, ale - zdaniem inwestorów - nie powinny one zgłaszać sprzeciwu, gdyż nie zażądano od nich, aby poświęciły część należnej im kwoty około 6 mld USD. Oczekuje się, że NTL ogłosi następnie upadłość, aby uchronić się przed roszczeniami drobnych wierzycieli. Byłoby to największe bankructwo na świecie wynikające z niemożności wywiązania się przez przedsiębiorstwo z zobowiązań dotyczących wyemitowanych obligacji.

Kłopoty finansowe NTL wiążą się z olbrzymim długiem zaciągniętym w ciągu ostatnich dwóch lat na sfinansowanie serii przejęć o łącznej wartości 18 mld USD. Jego spłatę uniemożliwiło pogorszenie koniunktury i związany z nim spadek popytu na rozwijane przez firmę usługi z zakresu telewizji, połączeń telefonicznych oraz internetowych. IV kwartał 2001 r. przyniósł stratę sięgającą 12,8 mld USD. NTL musiał bowiem spisać na straty aktywa o wartości 11,6 mld USD. Ogólnej sytuacji firmy nie poprawiła sprzedaż w marcu za 303 mln USD działalności w Australii.

Trudne położenie NTL nie jest wyjątkiem. Podobne kłopoty przeżywają inne spółki tej branży, a wśród nich drugi pod względem wielkości operator telewizji kablowej w Europie - holenderski UPC, który od 1999 r. kupił przeszło 20 sieci. W ostatnim kwartale 2001 r. jego strata wzrosła prawie czterokrotnie, do 2,05 mld euro, a ewentualne kłopoty z zamianą na akcje długu w wysokości 7,5 mld euro mogą doprowadzić do upadłości.