Wczorajsza sesja nie należała do nudnych. Początek notowań miło połechtał właścicieli krótkich pozycji. Błogostan niedźwiedzi nie trwał jednak zbyt długo. Krótko po rozpoczęciu notowań na rynku kasowym zarówno indeks, jak i kontrakty zanotowały minima sesji. Później nastąpił czas byka.

W pozostałej części sesji popyt radził sobie całkiem dobrze. Byki były na tyle pewne siebie, że niemal bez żadnej korekty podnosiły ceny kontraktów, i to nawet mimo sporych ofert sprzedaży wystawionych po 1345 i wyżej. Każda oferta opiewała na co najmniej 100 szt. Nie odstraszało to jednak kupujących. Dopiero końcówka sesji przyniosła, trzeba przyznać, kosmetyczną kilkupunktową korektę.

Sytuacja techniczna zbytnio się nie zmieniła, choć wahadło przechyliło się w stronę długich pozycji. Poranny spadek spowodował wybicie się cen poniżej krótkiej linii trendu wzrostowego. Można to było odebrać jako sygnał sprzedaży. Jednak już po godzinie, kiedy ceny powróciły ponad tę linię, gracze przekonali się, że wspomniany sygnał był pułapką. Po takiej sytuacji rynek ma raczej tendencję do ruchu w przeciwną stronę do kierunku pułapki. Skoro mieliśmy do czynienia z pułapką bessy, to można domniemywać, że rynek nie jest obecnie skory do spadków, a to już rodzi odpowiednie decyzje u inwestorów. Stąd też, można przypuszczać, tak konsekwentny popyt. Dzięki niemu wykres 60-minutowy powrócił nad średnią kroczącą, co także potwierdza polepszenie się nastrojów.

Wzrostowy kierunek średniej dodaje kilka kolejnych punktów bykom. Po takiej sesji trudno myśleć o krótkich pozycjach. Aby rynek ponownie znalazł się na niższych poziomach, musiałby przyjść impuls z zewnątrz. Jeśli jednak nic tragicznego do rozpoczęcia dzisiejszych notowań się nie zdarzy, to wzrost powinien być kontynuowany.