Groenink z tytułu pensji dostał w ub.r. 889 tys. euro, a jego premie wyniosły 356 tys., co w sumie dało 1,25 mln euro, wobec 1,55 mln rok wcześniej - poinformowała spółka w raporcie rocznym.
Wkrótce po objęciu stanowiska prezesa (w maju 2000 r.) Groenink zapowiedział, że w większym stopniu uzależni zarobki 200 członków kierownictwa ABN Amro od wyników finansowych banku. W ub.r. zysk spadł o 24% i ABN Amro zapowiedział, że zwolni 6250 osób z departamentu bankowości detalicznej i ponad 2,5 tysiąca pracowników z departamentu bankowości korporacyjnej. Oczywiście po to, by zmniejszyć koszty działalności firmy.
W listopadzie ten amsterdamski bank poinformował, że w tym roku zamrozi podstawowe płace wspomnianych 200 menedżerów, a chodzi tu o wspomnianych członków zarządu i wszystkich dyrektorów i kierowników trzy szczeble w dół.
I tak np. Rijnhard van Tets, były szef bankowości korporacyjnej, który odszedł z zarządu pod koniec ub.r., odnotował spadek zarobków o 45%, do 762 tys. euro, ale też zysk kierowanego przez niego departamentu zmniejszył się o 77%. Jego następca Wilco Jiskoot doznał takiej samej redukcji uposażenia, podobnie jak Dolf van den Brink, były szef private banking i zarządzania aktywami ABN Amro.
Były szef bankowości komercyjnej Jan Maarten de Jong, który zresztą też opuścił tę instytucję pod koniec ub.r., dostał 921 tys. euro, a więc mniej o 33%, podczas gdy zysk kierowanego przez niego oddziału spadł o 6,3%, o czym przesądził aż 57-proc. spadek w Holandii. Jego następca Joost Kuiper otrzymał za ub.r. 921 tys. euro, o 25% mniej niż za 2000 r. Tyle samo zarobił Dolf Collee, który wszedł do zarządu w czerwcu 2000 r., ale w jego przypadku oznaczało to redukcję zaledwie o 5,1%. I wreszcie dyrektor finansowy ABN Amro Tom de Swaan zarobił za ub.r. 889 tys. euro, o 35% mniej niż rok wcześniej. Każdy z 10 członków zarządu ABN Amro otrzymał też w ub.r. po 55,271 opcji.