Agencja Standard&Poor`s uzasadniła tę decyzję tym, że premier Junichiro Koizumi zrobił zbyt mało dla rozwiązania problemu złych długów japońskich banków i wyciągnięcia kraju z trzeciej już w ciągu 10 lat recesji.
Japonia od 1975 r. aż do lutego 2001 r. miała najwyższą ocenę wiarygodności kredytowej ("AAA"). Teraz ma najniższą spośród najbardziej uprzemysłowionych krajów tworzących Grupę Siedmiu i znalazła się na takim samym poziomie, jak np. Czechy czy Malta.
J. Koizumi został premierem przed rokiem i uchodził wtedy za reformatora, który da sobie radę z biurokracją, zmusi banki do pozbycia się złych długów szacowanych na 280 mld USD i ograniczy wydatki na roboty publiczne. - Trwająca już półtora roku recesja i spadek popularności ograniczyły możliwości Koizumiego - stwierdziła S&P. Kurs jena spadł do 132,13 za dolara w wyniku obaw o wycofywanie się zagranicznych inwestorów.
Druga po S&P agencja ratingowa - Moody`s Investors Service już w lutym zapowiadała, że może obniżyć ocenę wiarygodności kredytowej Japonii aż o dwie noty. Analitycy uważają, że wkrótce się na to zdecyduje.
Zadłużenie Japonii do końca obecnego roku finansowego może wzrosnąć do 693 bln jenów (5,2 bln USD) i o 40% będzie wtedy przewyższało produkt krajowy brutto. Takie są prognozy ministerstwa finansów. Byłoby to największe obciążenie długiem wśród 30 państw tworzących Organizację Współpracy Gospodarczej i Rozwoju