Reklama

Nagradzać za wynik

Psioczenie na kiepską jakość zarządzania portfelami i funduszami jest dość powszechne. I to mało przekonujące wyniki funduszy inwestycyjnych, emerytalnych i firm asset management są zapewne bodaj głównym powodem krytyki, która blokuje możliwość naprawdę spektakularnego rozwoju tego segmentu rynku (bo dopływ miliarda czy dwóch do funduszy - choć cieszy - to przecież wiosny nie czyni).

Publikacja: 17.04.2002 09:33

Sami zarządzający skarżą się czasem z kolei na system, który zmusza ich do wykazywania się krótko- lub średnioterminowymi zyskami w długoterminowych strategiach (co jest szczególnie krytykowane w przypadku funduszy emerytalnych). Efekt jest taki, że zarówno klienci, jak i menedżerowie portfeli mają poczucie krzywdy. Pomijając przypadki zaplanowanego zawikłania umów (co brzydko pachnie...), można zaryzykować tezę, że wiele kłopotów jest wynikiem niedogadania zasad inwestowania i wynagradzania za rezultaty tegoż inwestowania.

Jak więc umówić się na podział zysków? Przede wszystkim tak, żeby zasady były jasne i żeby system premiował, a nawet wymuszał efektywność. Nacisk musimy więc położyć na nagradzanie wyniku, a nie tępe "kasowanie" opłat od aktywów.

Dlatego być może warto byłoby przemyśleć następującą strukturę opłat:

l 1, góra 2% od aktywów rocznie (zdecydowanie lepiej byłoby trzymać się poziomu 1% lub niżej);

l 20, może nawet 25% zysku ponad stopę wolną od ryzyka (np. rentowność bonów skarbowych) lub też nawet i połowę zysku ponad benchmark różny jednak od stopy wolnej od ryzyka;

Reklama
Reklama

l można wyobrazić sobie także bardziej agresywny "prowynikowy" system naliczania opłat - np. bez opłaty od aktywów, a tylko np. 75% ponad benchmark (ale nie rozumiany jako stopa wolna od ryzyka, bo byłaby to mocna przesada);

l promujmy konsekwencję - myślę, że przynajmniej część klientów zgodziłaby się np. na to, by premiować zarządzających za powtórzenie dobrych wyników jednego roku w latach następnych (bo im się to po prostu opłaci);

l najbardziej niewygodnym (i dla wielu pewnie - wręcz niewykonalnym) zadaniem jest propozycja rezygnacji z opłat dystrybucyjnych - ale niby dlaczego klient ma płacić za finansowanie sieci sprzedaży?

Wiem, że od razu zostanie zgłoszony problem zbyt niskiego poziomu aktywów, tak by fundusz mógł w ogóle zacząć funkcjonować. Czy taki system może wzmocnić chęć do koloryzowania średnioterminowych wyników przez sztuczne ustawianie kursów papierów z portfela do wyceny? Oczywiście, takie niebezpieczeństwo jest - m.in. stąd właśnie pomysł dodatkowego premiowania powtórki dobrych wyników w długim terminie.

Proszę traktować powyższe pomysły jako propozycję do dyskusji. I żadne odkrywanie Ameryki - inspiracją do zgłaszania takiej propozycji są przecież metody stosowane są przez wiele funduszy na świecie. Może także jako jeden z pomysłów na rozruszanie rynku kapitałowego, tkwiącego w fatalnym marazmie.

Mimo przeciągającego się poważnego kryzysu rynku kapitałowego, branża asset management jest w Polsce sektorem przyszłościowym. W zarządzaniu będzie coraz więcej pieniędzy. Ale by było ich zdecydowanie więcej i by klienci mieli powody do zadowolenia trzeba przemyśleć konstrukcję zarówno umów o pracę z zarządzającymi, jak i sposób pobierania opłat od klientów. Nagradzać trzeba za wyniki, a nie za sam fakt bycia zarządzającym. Premiować rezultaty, a nie potencjał.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama