Ponad 100-proc. wzrost ceny w pół roku powinien zadowolić posiadaczy walorów Prokomu. Właśnie tyle zyskał kurs od końca września ubiegłego roku do początku kwietnia br. Choć bardzo przyjemna, to jednak jest to już przeszłość, więc warto zastanowić się nad tym, jakie są szanse na kontynuację dotychczasowej tendencji. W tym względzie sprawa jest dość prosta, gdyż należy to uzależnić od utrzymania na zamknięciu wsparcia na wysokości 136,50 zł, gdzie znajduje się dolne ograniczenie marcowej luki hossy. Poziom ten jest tym ważniejszy, że na tej wysokości wypadają również styczniowe szczyty, a w okresie ostatnich sześciu miesięcy kolejne korekty (z listopada ub.r. i przełomu stycznia i lutego b.r.) nie zachodziły na poprzednie maksima. Interesujące jest także to, iż te ruchy korekcyjne zatrzymywały się mniej więcej na poziomie 50-proc. albo 38,2-proc. zniesienia wcześniejszych zwyżek. Dla fali wzrostowej z lutego i marca jej połowa wypada właśnie przy 136,50 zł, więc głębszy spadek będzie sygnalizować rozpoczęcie korekty całego trendu wzrostowego, zapoczątkowanego we wrześniu.
Składają się na niego trzy wyraźne etapy: koniec września-połowa listopada, początek grudnia- -początek stycznia oraz początek lutego-początek kwietnia, które zwiększyły cenę akcji odpowiednio o 69, 39 i 24%. To sugeruje wytracanie dynamiki trendu i pokazuje, że kolejne zwyżki przychodzą rynkowi z coraz większą trudnością. Potraktować to należy jako ostrzeżenie, tak samo, jak towarzyszące formowaniu ostatniego ekstremum negatywne dywergencje na dziennych wskaźnikach technicznych. Z interpretacją tego drugiego elementu są zazwyczaj duże trudności, bo mogą się one utrzymywać przez długi czas i nie przeszkadzać w kontynuacji ruchu. Przy dużej sile trendu (trudno definitywnie określić, czy z takim mamy teraz do czynienia) jego zmianę sygnalizują dopiero dywergencje na tygodniowych indykatorach, a takich w tej chwili nie ma. Rzadko występuje, i jest przez to bardzo wiarygodna, dywergencja na oscylatorze akumulacja-dystrybucja, ale obecnie nie daje on powodów do niepokoju. W sumie więc ostrzeżenie w tej postaci nie jest zbyt silne i bez przełamania na wykresie opisywanego wsparcia nie mają większego znaczenia na przyszłość. Jednak gdyby to się stało, przestrzegają przed tym, że zniżki mogą (nie muszą) przybrać dynamiczną postać.
Obraz techniczny waloru uzupełnia linia trendu rosnącego, zaczepiona o wrześniowy dołek. Choć zawsze opieram się na wykresie w skali logarytmicznej, to jednak w tym ujęciu wskazania tak poprowadzonej prostej nie są zadowalające. Dlatego wyjątkowo warto skorzystać z przebiegu linii na wykresie w skali arytmetycznej, zaczepionej o dołki z września i grudnia 2001 r. oraz lutego 2002 r. Znajduje się ona przy 142,50 zł. Na poziomie tej linii wypadły cienie świec z 12 i 15 kwietnia, co dodatkowo wzmacnia jej wiarygodność. Zamknięcie poniżej tej prostej będzie potwierdzeniem tego, iż wcześniej opisane ostrzeżenia zaczynają przekładać się na rzeczywisty przebieg zdarzeń.
Tyle o wsparciach, teraz kilka słów o oporach. W krótkim terminie trzeba wskazać na kwietniową górkę przy 152 zł. Zamknięcie powyżej niej będzie oznaczać powrót do głównego trendu i powinno zaowocować osiągnięciem przynajmniej 170 zł, gdzie znajduje się 38,2-proc. zniesienie całej bessy.Dobór odpowiedniego do powyższego opisu zachowania nie nastręcza większych trudności. Zamknięcie poniżej 136,50 zł będzie zachęcać do zamknięcia pozycji i pozwoli oczekiwać zniżki co najmniej do 120 zł, gdzie mamy dołki ze stycznia i lutego oraz 38,2-proc. zniesienie półrocznego wzrostu. Trudniej znaleźć dobre rozwiązanie dla posiadaczy papierów Prokomu na wypadek, gdyby stabilizacja notowań miała się przedłużyć na kolejne tygodnie. Trzeba je tu uzależnić od własnych preferencji i możliwości znalezienia na rynku lepszej alternatywy.