Pierwszy przetarg 20-letnich obligacji skarbowych (który odbył się w środę) można uznać za zakończony powodzeniem. Popyt był ponad 6-krotnie większy od zaoferowanej puli, a średnia rentowność wyniosła 7,215%, czyli nieco poniżej oczekiwań rynku, które oscylowały wokół 7,3-7,4%. Pomijając zależność tych wyników od ostatnich modyfikacji, dokonywanych przez Ministerstwo Finansów, można uznać, że był to sprawdzian zaufania i długoterminowe perspektywy gospodarcze Polski napawają optymizmem. Niestety, optymizmem nie napawają duże, istotne dla indeksu spółki, takie jak TP SA.

Agencje ratingowe S&P oraz Moody's rozważają obniżenie długoterminowych ocen zadłużenia tego operatora. Zarząd spółki stara się uzyskać pozwolenie na jednorazowe przekroczenie wskaźników zadłużenia, aby uniknąć konieczności przedwczesnej spłaty 12,8 mld zł kredytów w połowie tego roku. Jak dotąd rynek odbiera jednak sygnały ze spółki negatywnie, a kurs podąża w kierunku ostatniego lokalnego dołka (12,40 zł). Niestety, TP SA nie jest jedynym spadającym papierem i skutek jest taki, że WIG20 powraca do kanału spadkowego, który tak usilnie próbował ostatnio pokonać. Dla najbliższej koniunktury niewątpliwie istotne będą dane o produkcji przemysłowej w Polsce, od których głównie zależeć będzie decyzja RPP. Jeżeli wyniki produkcji nie będą świadczyć o pogarszaniu się koniunktury, Rada raczej nie będzie kwapić się do znacznych obniżek, ze względu na ostatni silny spadek tempa przyrostu depozytów. Poza tym, ze względu na wysoką bazę, inflacja w maju będzie najprawdopodobniej rekordowo niska. Warto zostawić sobie pole do obniżek na ten z pewnością obfity w apele polityczne okres.