Audytor nie zgłosił zastrzeżeń do rzetelności sprawozdania. "Jednak strata wykazana w kolejnym roku obrotowym, narastające trudności w bieżącej obsłudze zobowiązań oraz poziom wskaźników ekonomiczno-finansowych wskazują na możliwość wystąpienia zagrożeń w kontynuowaniu działalności w najbliższej przyszłości" - stwierdził biegły rewident.
Szansą dla spółki ma być wprowadzany przez nowy zarząd (wybrany pod koniec 2001 r.) program restrukturyzacji. Chodzi m.in. o dostosowanie liczby pracowników do warunków rynkowych. W 2001 r. zatrudnienie zmniejszono o ponad 40% (do 355 osób). "Niestety, struktura przeprowadzonej redukcji nie była dostosowana do potrzeb spółki. Stąd wynika konieczność dalszego jej przeprowadzenia, a dotyczy ona obecnie przede wszystkim pracowników administracyjnych" - napisał w liście do akcjonariuszy prezes Buczkowski, prezes katowickiej spółki. Firma skupi się także na redukcji kosztów działalności. Przeprowadzono także częściową restrukturyzację zadłużenia kredytowego. Ważnym elementem strategii jest też sprzedaż zbędnych składników majątku trwałego, w tym nieruchomości. - Myślę, że uda nam się ją sprzedać w ciągu 2-3 miesięcy. Wówczas środki załatwią kwestię bieżącej płynności - stwierdził szef Energoaparatury.
Problemem na kurczącym się rynku będzie pozyskiwanie nowych zleceń. Na początek 2002 r. portfel zamówień firmy wynosił 16 mln zł. - Obecnie nie jest on dużo wyższy. Jednak od połowy roku, dzięki działaniom marketingowym, liczymy na znaczny wzrost kontraktacji - dodał prezes Buczkowski. Ubiegły rok Energoaparatura zamknęła sprzedażą w wysokości 52 mln zł. Tegoroczne przychody mają być nieco wyższe niż w 2001 r.
Według wcześniejszych zapowiedzi prezesa Buczkowskiego, pierwsze zyski powinny się pojawić w II półroczu br., a cały rok firma powinna zamknąć na niewielkim plusie. - Nadal to podtrzymuję. Aby spółka osiągała zysk netto, miesięczna sprzedaż musi utrzymywać się powyżej 3 mln zł - powiedział. W ubiegłym roku strata wyniosła 6 mln zł wobec 6,5 mln zł w roku 2000.