W Polsce publiczny rynek obligacji korporacyjnych praktycznie nie istnieje. W 2001 r. tylko jedna instytucja zdecydowała się na publiczną emisję. Europejski Bank Inwestycyjny wypuścił na rynek obligacje o wartości 500 mln zł (w br. kolejne, za 300 mln zł). Była to jednak emisja publiczna tylko z nazwy, wszystkie papiery bowiem kupił jeden zainteresowany podmiot - PZU. W poprzednich latach na taki krok zdecydowały się dwie spółki, Clif i EMA Blachownia. Wartość ich oferty nie stanowiła jednak nawet 1% rynku korporacyjnych papierów dłużnych. Publiczną emisję obligacji o wartości 40 mln zł przygotowuje ComArch.
Trudno wygrać
ze Skarbem Państwa
- W Europie handel obligacjami korporacyjnymi na giełdzie nie jest popularny. Większość obrotu generuje się na rynku pozabankowym. W naszym kraju papiery dłużne przedsiębiorstw mają ogromną konkurencję ze strony Skarbu Państwa - do tego dochodzą koszty wejścia na rynek. Aby poprawić taki stan, giełda zniosła opłaty dla trzech pierwszych emitentów obligacji publicznych oraz zmniejszyła opłaty wprowadzania wydanych za nie akcji na parkiet - powiedział Wiesław Rozłucki, prezes GPW.
Zdaniem specjalistów, obecnie nie ma warunków, aby w najbliższych kilku latach powstał w Polsce płynny rynek publicznych korporacyjnych papierów dłużnych. Po pierwsze, nie ma miejsca na takie obligacje. Skarb Państwa dosłownie zasypuje rynek własnymi papierami o wysokiej rentowności i o bardzo wysokim bezpieczeństwie. Skarbowe papiery dłużne można w każdej chwili sprzedać - a w przypadku korporacyjnych bywają z tym kłopoty.