Wczoraj kurs akcji BRE spadł o 1,6%, do poziomu 127 zł. Wartość obrotu wyniosła 11,9 mln zł. Przecena akcji rozpoczęła się po południu, bezpośrednio po informacji o odrzuceniu przez obligatariuszy propozycji układowych Elektrimu. W trakcie tego głosowania inwestorzy przez około 20 minut nie zawierali transakcji na akcjach BRE.
Zdaniem Artura Szeskiego, analityka z CDM Pekao, powodem wczorajszego spadku kursu BRE były przede wszystkim wydarzenia w Elektrimie. Uważa on, że ewentualne bankructwo tej spółki będzie dotkliwe dla banku, jednak nie zachwieje jego kondycją finansową. - BRE straci też wizerunek banku inwestycyjnego, któremu dotychczas zwykle udawało się kończyć inwestycje z zyskiem - powiedział analityk. Wyjaśnił, że porażka w Elektrimie będzie bardziej nagłośniona niż straty na walorach Netii, Szeptela czy Bestu. Według A. Szeskiego, BRE nie zależy na upadłości Elektrimu. Wierzy on, że bank ma w zanadrzu sposób na wyjście z opresji.
Dariusz Górski, analityk z ING Securities, szacuje, że BRE wraz ze spółką zależną kupił akcje Elektrimu za około 130 mln zł. Średnio za jeden walor płacił 8,50 zł. Obecnie, po przecenie akcji Elektrimu, stracił już połowę zainwestowanych pieniędzy. Według analityka, niewykluczone jednak, że teraz po umorzeniu przez sąd postępowania układowego, a jeszcze przed złożeniem wniosku o upadłość, BRE może spróbować szybko, wbrew innym akcjonariuszom i wierzycielom, przejąć od Elektrimu udziały w Elektrim Telekomunikacja.
- To ostre zagranie może negatywnie wpłynąć na postrzeganie BRE jako banku korporacyjnego. Nie wiadomo, czy nie wystraszy to dotychczasowych klientów spółki, biorących w BRE kredyty - powiedział Dariusz Górski.
W sektorze bankowym akcje BRE należą do bardziej ryzykownych walorów. Współczynnik beta dla papierów spółki wynosi 1,46. Statystycznie akcje BRE zyskują 46% więcej niż WIG przy wzrostach i tyle samo tracą przy spadkach. Wyższe wartości wskaźnika beta mają tylko BIG-BG i BZ WBK.