Po ostatniej udanej obronie luk hossy, popyt z rana nieco śmielej zaatakował. Nie było to tak widoczne na kontraktach, gdyż odbicie zdyskontowane zostało już poprzedniego dnia. Inwestorom udało się jedynie podciągnąć notowania kontraktów w pobliże średniej kroczącej. Po tym ładnym wstępie dalej mieliśmy przedstawienie jednego aktora - Elektrimu. Notowania tej spółki zostały zawieszone i cały rynek nasłuchiwał informacji o decyzjach obligatariuszy. Ci niemal jednogłośnie odrzucili propozycję rozłożenia spłaty długu na raty, co skutecznie popsuło atmosferę na rynku. Na godzinę przed odwieszeniem notowań zaczęliśmy systematyczny spadek, który przy wznowieniu handlu Elkiem jeszcze się pogłębił.

Po porannym marazmie (można było odnieść wrażenie, że zawieszone są wszystkie spółki) spadek o 15 pkt. w drugiej części sesji może wydawać się sporą przeceną. Niewątpliwie pesymizm wrócił na rynek, ale technicznie absolutnie nic się nie zmieniło. W porównaniu z poniedziałkowym zamknięciem straciliśmy jedynie 7 pkt. Kluczowe poziomy są jednak nieco niżej i do ich przebicia trochę jeszcze brakuje. Wsparcie 1295-1310 pkt. w obszarze luki hossy na kontraktach będzie bardzo mocno bronione. To samo tyczy się analogicznego poziomu dla indeksu, czyli 1285-1300 pkt. Mimo znacznego pogorszenia nastrojów i nieudanego odbicia od wsparć, nie spodziewam się w tej chwili zamknięcia luk hossy, choć z punktu widzenia inwestora, taki sygnał byłby bardzo pożądany i zapoczątkowałby zapewne nowy upragniony trend. Do tego potrzebne jest jednak coś więcej niż przecena jednej spółki. A co? Myślę, że dopiero mocna przecena rynków Eurolandu i brak dzisiejszej obniżki stóp procentowych skutecznie spłoszyłyby setki byków znad luki hossy. Na dzisiaj wydaje mi się to mało prawdopodobne.