Nie i nigdy do tego nie dążyliśmy. Nadal uważamy, że Elektrim jest w stanie uregulować swoje zobowiązania, pod warunkiem że zostaną one rozłożone w czasie. Spółka ma kłopoty, ale nie z naszej winy. Sytuacja Elektrimu pogarszała się już od 2 - 3 lat. W tym czasie był on wciąż uwikłany w wiele konfliktów. Dzięki naszym działaniom spółka ma obecnie dobrą radę nadzorczą, stabilny akcjonariat, zarząd oraz jasną wizję przyszłości. Zamierza zajmować się energetyką. Uważam, że spółka jest w stanie dobrze funkcjonować bez części telekomunikacyjnej. Obecny jej zarząd zachowuje się jak straż pożarna - musi znaleźć ochronę dla interesów holdingu, chroniąc zarazem interesy wszystkich akcjonariuszy oraz wierzycieli. W związku z tym będziemy popierać jego działania. Jednak gotowość do jakiegokolwiek zaangażowania się banku w restrukturyzację dalszego finansowania spółki jest możliwa tylko w przypadku konstruktywnych zachowań obligatariuszy.
Czy BRE nadal chce odkupić od Elektrimu udziały w Elektrimie Telekomunikacja? Jaką ofertę przedstawił spółce?
Nie wycofaliśmy się z zamiaru kupna udziałów w ET. Nie mogę powiedzieć, jakie są warunki naszej oferty. Aby przeprowadzić tę transakcję, Elektrim potrzebuje spokoju. Sprzedaż aktywów telekomunikacyjnych jest bardzo skomplikowaną sprawą. Przykładem są działania poprzedniego zarządu, któremu przez 12 miesięcy się to nie udało.
Ile środków zaangażował BRE w kupno walorów Elektrimu? Ile może stracić na bankructwie tej spółki?
Nie chcę dyskutować na temat ewentualnego bankructwa Elektrimu. Mamy jednak, w oparciu o publicznie dostępne informacje, wewnętrzną kalkulację ceny likwidacyjnej tej spółki. To pozwala nam czuć się komfortowo, mimo ostatnich spadków kursu Elektrimu. Ta histeryczna reakcja rynku jest wynikiem niepewności inwestorów co do dalszych losów holdingu.
Czy zgadza się Pan z opinią, że zachowanie BRE w przypadkach Optimusa, Twojego Stylu, Elektrimu wpłynęło na pogorszenie opinii o banku?