To, że plasujemy się coraz niżej w rankingach inwestycyjnych, wynika między innymi z niskiej płynności GPW. Bardzo atrakcyjnie prezentują się natomiast giełdy azjatyckie. - W tej chwili tamtejsze rynki są najciekawsze inwestycyjnie. Jest też kilka interesujących firm z Ameryki Południowej oraz mimo niskiej płynności w Europie Środkowowschodniej - uważa Robert Akester, zarządzający w Delaware Emerging Markets Trust.
Wiele wskazuje na to, że pozycja Polski na tle innych krajów rozwijających się nie ulegnie szybko zmianie. Czechy, Węgry i Rosja mają wyższy wzrost gospodarczy. Firmy z tych krajów są zatem atrakcyjniejsze niż Polskie. Na przykład Łukoil (koncern paliwowy z Rosji) wypracował po 9 miesiącach 2001 roku 1, 78 mld USD zysku - a jego akcje są uważane za stosunkowo tanie. Wskaźnik cena/zysk dla tego koncernu wynosi 6,9, podczas gdy dla PKN ORLEN 22,8. Dla inwestorów zagranicznych wybór jest więc oczywisty - kupują Łukoil.
Czy są jeszcze zagraniczni zarządzający, którzy liczą na polskie akcje? Są - ale nie ma ich wielu. Zaledwie kilku zdecydowało się na istotne przeważenie w portfelu walorów z Polski, tak że jest ich więcej niż akcji z Rosji. Na 98 funduszy tylko w ośmiu akcji polskich jest więcej niż rosyjskich.
Najmocniej w tempo wzrostu naszych spółek wierzą zarządzający z Edinburgh Emerging Markets Fund. Udział walorów z GPW w ich aktywach to aż 6%. Szkoda tylko, że te aktywa są niewielkie - 4, 4 mln USD. Z pozostałych większych podmiotów nasze papiery są przeważone w Dreyfus Emerging Markets Fund (aktywa 420 mln USD), JP MF Emerging Markets Equity (350 mln USD) oraz Pictet TF (400 mln USD).
Czy polskie akcje będą w najbliższym czasie kupowane przez zagranicznych inwestorów? Zdaniem specjalistów, nie ma na to dużych szans. Podstawowy wskaźnik ekonomiczny dla zarządzających aktywami funduszy - wzrost gospodarczy - mamy nadal niski. Dla porównania, w Rosji wynosił on w 2001 roku aż 5,5%. Taką dynamikę PKB, jak chociażby w Rosji, mamy szansę osiągnąć dopiero w 2003, a może i w 2004 roku. Walory z Giełdy Papierów Wartościowych mogą więc stać się atrakcyjne dla zagranicznych funduszy dopiero za rok.A pieniądze płyną
Akcje polskich firm są wyprzedawane w sytuacji, gdy paradoksalnie, inwestorzy coraz bardziej interesują się naszym regionem. Tylko w marcu do funduszy inwestujących w tej części Europy napłynęło 128 mln USD nowych pieniędzy. Najbardziej powiększyły się aktywa Schroder Eastern Europe Fund (19,04 mln USD) oraz Griffin Eastern European Fund (12 mln USD). Jak można przypuszczać, pieniądze nie trafiły na GPW - w pierwszym z podmiotów wyraźnie przeważają bowiem spółki rosyjskie (58%). Natomiast w aktywach Griffina stanowią one aż 50% portfela. Warto dodać, że pierwszym tygodniu marca do funduszy emerging markets napłynęło 64 mln USD, natomiast w pierwszym tygodniu kwietnia było to 51 mln usd. Marcowy wynik jest największym tygodniowym napływem pieniędzy od kilku lat.