Reklama

Zagranica przenosi się do Rosji

Problemy makroekonomiczne w Polsce oraz malejąca płynność GPW zniechęca zagranicę do lokowania środków w polskie akcje. Coraz mniej spółek trafia do portfeli zagranicznych funduszy inwestycyjnych, dla których coraz większe znaczenie mają ostatnio firmy rosyjskie. Ich rolę starają się przejąć OFE.

Publikacja: 27.04.2002 10:03

Według danych na koniec lutego br., w akcje spółek z rynków rozwijających się (emerging markets) zagraniczne fundusze inwestycyjne zaangażowały ponad 100 mld USD. W tym około 50 mld to aktywa podmiotów kupujących wyłącznie na takich rynkach.

Na inwestycje w polskie firmy przypada zaledwie kilka procent tej sumy i z miesiąca na miesiąc kwota ta jest coraz mniejsza. Udział spółek z GPW w portfelach funduszy lokujących w krajach rozwijających się nie przekracza obecnie 4%.

Jeszcze w czerwcu ubiegłego roku wartość akcji z warszawskiej giełdy w portfelach funduszy inwestujących globalnie oraz tylko w Europie Środkowowschodniej wynosiła około 2 mld USD. Teraz ich udział znacznie zmalał. Według obliczeń PARKIETU, na koniec lutego akcje z GPW trzymane w portfelach zagranicznych funduszy były warte już tylko około 1,2 mld USD (analizie zostało poddanych 98 funduszy inwestujących na wszystkich światowych rynkach o aktywach 39,4 mld USD, 40 funduszy lokujących tylko w Europie Środkowowschodniej o aktywach 3,03 mld USD oraz 8 funduszy o profilu inwestycyjnym Europa Środkowowschodnia, Bliski Wschód i Afryka, o aktywach 235 mln USD).

Wyprzedaż trwa. Tylko w styczniu i lutym podmioty lokujące w Warszawie pozbyły się papierów za 137 mln USD. Mimo to niepolskie fundusze inwestycyjne są nadal, obok OFE, największymi finansowymi inwestorami na GPW.

Marne perspektywy

Reklama
Reklama

To, że plasujemy się coraz niżej w rankingach inwestycyjnych, wynika między innymi z niskiej płynności GPW. Bardzo atrakcyjnie prezentują się natomiast giełdy azjatyckie. - W tej chwili tamtejsze rynki są najciekawsze inwestycyjnie. Jest też kilka interesujących firm z Ameryki Południowej oraz mimo niskiej płynności w Europie Środkowowschodniej - uważa Robert Akester, zarządzający w Delaware Emerging Markets Trust.

Wiele wskazuje na to, że pozycja Polski na tle innych krajów rozwijających się nie ulegnie szybko zmianie. Czechy, Węgry i Rosja mają wyższy wzrost gospodarczy. Firmy z tych krajów są zatem atrakcyjniejsze niż Polskie. Na przykład Łukoil (koncern paliwowy z Rosji) wypracował po 9 miesiącach 2001 roku 1, 78 mld USD zysku - a jego akcje są uważane za stosunkowo tanie. Wskaźnik cena/zysk dla tego koncernu wynosi 6,9, podczas gdy dla PKN ORLEN 22,8. Dla inwestorów zagranicznych wybór jest więc oczywisty - kupują Łukoil.

Czy są jeszcze zagraniczni zarządzający, którzy liczą na polskie akcje? Są - ale nie ma ich wielu. Zaledwie kilku zdecydowało się na istotne przeważenie w portfelu walorów z Polski, tak że jest ich więcej niż akcji z Rosji. Na 98 funduszy tylko w ośmiu akcji polskich jest więcej niż rosyjskich.

Najmocniej w tempo wzrostu naszych spółek wierzą zarządzający z Edinburgh Emerging Markets Fund. Udział walorów z GPW w ich aktywach to aż 6%. Szkoda tylko, że te aktywa są niewielkie - 4, 4 mln USD. Z pozostałych większych podmiotów nasze papiery są przeważone w Dreyfus Emerging Markets Fund (aktywa 420 mln USD), JP MF Emerging Markets Equity (350 mln USD) oraz Pictet TF (400 mln USD).

Czy polskie akcje będą w najbliższym czasie kupowane przez zagranicznych inwestorów? Zdaniem specjalistów, nie ma na to dużych szans. Podstawowy wskaźnik ekonomiczny dla zarządzających aktywami funduszy - wzrost gospodarczy - mamy nadal niski. Dla porównania, w Rosji wynosił on w 2001 roku aż 5,5%. Taką dynamikę PKB, jak chociażby w Rosji, mamy szansę osiągnąć dopiero w 2003, a może i w 2004 roku. Walory z Giełdy Papierów Wartościowych mogą więc stać się atrakcyjne dla zagranicznych funduszy dopiero za rok.A pieniądze płyną

Akcje polskich firm są wyprzedawane w sytuacji, gdy paradoksalnie, inwestorzy coraz bardziej interesują się naszym regionem. Tylko w marcu do funduszy inwestujących w tej części Europy napłynęło 128 mln USD nowych pieniędzy. Najbardziej powiększyły się aktywa Schroder Eastern Europe Fund (19,04 mln USD) oraz Griffin Eastern European Fund (12 mln USD). Jak można przypuszczać, pieniądze nie trafiły na GPW - w pierwszym z podmiotów wyraźnie przeważają bowiem spółki rosyjskie (58%). Natomiast w aktywach Griffina stanowią one aż 50% portfela. Warto dodać, że pierwszym tygodniu marca do funduszy emerging markets napłynęło 64 mln USD, natomiast w pierwszym tygodniu kwietnia było to 51 mln usd. Marcowy wynik jest największym tygodniowym napływem pieniędzy od kilku lat.

Reklama
Reklama

Gdzie, oprócz Rosji, powędrowały świeże aktywa? Zdaniem analityków - na Węgry. W tym roku indeks giełdy budapeszteńskiej zyskał już 21%. Natomiast WIG20 stracił - byłoby jeszcze gorzej, ale zdaniem fachowców to wynik działania naszych rodzimych funduszy emerytalnych. Od kilku miesięcy trwa też realokacja pieniędzy z Bliskiego Wschodu. Fundusze wycofują się z Izraela w obawie przed eskalacją konfliktu, a aktywa trafiają do spółek z naszego regionu. Do Europy Środkowowschodniej przenoszone są też środki z giełdy w Johannesburgu.

W sumie do połowy kwietnia do funduszy inwestujących w tej części Europy napłynęło 287,5 mln USD.

Rosja coraz ciekawsza

Zarządzający w funduszach emerging markets uważają, że w naszym regionie dużo bardziej atrakcyjne niż nasze są akcje spółek z Rosji, Turcji i Węgier. Aby uzmysłowić sobie obecne znaczenie Polski dla inwestorów finansowych, warto spojrzeć na statystyki.

Polskie akcje jeszcze kilka lat temu były niekwestionowanym liderem regionu, jeżeli chodzi o udział w portfelach funduszy inwestycyjnych. Nasze papiery stanowiły nawet 5% ich aktywów. Obecnie ich udział jest zbliżony do węgierskiego (0-4%). Natomiast wartość akcji z Rosji portfelach funduszy sięga nawet do 13% (w podmiotach inwestujących globalnie). Średni udział polskich akcji w portfelach podmiotów inwestujących we wszystkich krajach rozwijających się wynosi dziś 1,44%. Średni udział walorów rosyjskich na koniec lutego wynosił 4,63%. Taką różnicę tłumaczy potencjał rosyjskiej gospodarki. Niepokojące jest natomiast to, że w portfelach zagranicznych jest więcej firm z Węgier (średni udział 1,87%). Zdaniem inwestorów, sytuacja makroekonomiczna w tym kraju, sugeruje serię obniżek stóp procentowych, co zachęciło zagraniczny kapitał do inwestycji.

To, że walory rosyjskich spółek są lepiej postrzegane, widać przede wszystkim w aktywach funduszy specjalizujących się w inwestowaniu tylko w Europie Środkowowschodniej. W Mercury Emerging Market Fund (136 mln USD) oraz w Schroeder Eastern Europe Fund (140 mln USD) spółki z Rosji wypełniają odpowiednio 32% i 58% portfela, podczas gdy akcje z Polski mają odpowiednio 15-proc. i 18-proc. udział. Inwestowanie w spółki rosyjskie jest zyskowne i przynosi efekty. W 2001 roku funduszem, który zanotował jedną z najwyższych stóp zwrotu, został ING Pilgrim Russia Fund - jego jednostki uczestnictwa przyniosły 77,6-proc. stopę zwrotu.

Reklama
Reklama

Według specjalistów, obecna waga akcji w portfelach zagranicznych funduszy z giełdy moskiewskiej osiągnęła poziom sprzed kryzysu rosyjskiego w 1998 r. Dla zarządzających aktywami już wkrótce Rosja może stać się jeszcze bardziej atrakcyjna. Rosyjski regulator rynku kapitałowego - Federal Securities Commision - przymierza się do oznaczania specjalnym kodem spółek, które przestrzegają zasad ładu korporacyjnego. To kolejny ukłon w stronę zarządzających zagranicznymi funduszami, nie tylko inwestycyjnymi, ale i emerytalnymi. Rosji, mimo że jest jedną z ulubionych pozycji w portfelach funduszy inwestycyjnych, nie ma w aktywach funduszy emerytalnych z USA. Wprowadzenie zasad ładu korporacyjnego ma zachęcić największy tamtejszy fundusz emerytalny - Calpers - aby umieścił ją na swojej ,,liście zakupów". Warto dodać, że jest tam już Polska. Są jednak argumenty za wzrostami na GPW - jednym z nich jest przyjęcie nas do UE i pozytywne tego konsekwencje dla GPW.

Cała nadzieja w UE...

Część z inwestorów uważa, że rynek akcji zacznie już niedługo dyskontować przystąpienie Polski do Unii Europejskiej. Podobnie było w Grecji. W roku 1999 indeks tamtejszej giełdy, ASE, wzrósł o 102% i został liderem pod względem stopy zwrotu w Europie. Sam rynek otrzymał w 2000 roku również wyższy status - Grecja stała się rynkiem rozwiniętym, a nie rozwijającym się. Walory zaczęły kupować inne podmioty - developed fund. Dysponują one znacznie większymi aktywami niż fundusze inwestujące na emerging markets. Między innymi dlatego rynek w Atenach tak spektakularnie wówczas podrożał. - GPW czekają wzrosty w kontekście wejścia do Unii Europejskiej ale raczej w dalszej perspektywie. Oficjalna data przystąpienia do wspólnoty europejskiej to 2004 rok. Według naszego działu analiz, będzie to raczej 2005. Dopiero wtedy polskie akcje mają szansę być przeklasyfikowane. Na razie spółki z GPW nie wypracowują przyzwoitych zysków - podstawowego kryterium dla zarządzających funduszami - twierdzi Benita Mikołajewicz z londyńskiego oddziału ING Barings.

...i w OFE

Mimo wyprzedaży akcji z GPW przez zagraniczne fundusze, indeksy nie tracą. Podaż ze strony zagranicznych funduszy inwestycyjnych spotyka się bowiem na szczęście z popytem wygenerowanym przez zarządzających otwartymi funduszami emerytalnymi. W przypadku firm z branży informatycznej udział funduszy emerytalnych w ich kapitale wynosi nawet po kilkanaście procent i systematycznie się powiększa. Podobnie dzieje się w przypadku Telekomunikacji Polskiej oraz PKN ORLEN. Zdaniem wielu specjalistów, tylko kupowanie przez OFE akcji sprzedawanych przez zagranicę zapobiega powstaniu na GPW bańki spekulacyjnej, takiej jak w Chile w latach 90. OFE generują bowiem stały popyt, co chroni indeksy przed utratą ich wartości. Z drugiej strony, w przypadku poprawy gospodarczej i powrotu zaufania zagranicznych zarządzających do polskich akcji spektakularne wzrosty mogą wrócić, i to w stopniu mogącym przypominać te z początku 2000 roku.

Reklama
Reklama

"OFE-fobia" rozprzestrzenia się na świat

Kreowanie trendów rynkowych przez rodzime fundusze emerytalne jest już dostrzegane przez zagranicznych zarządzających funduszami inwestycyjnymi. - Uważamy, że polski rynek może przynieść zysk, jego wartość podtrzymują przecież fundusze emerytalne - potwierdza Gabor Sitanyi zarządzający w Schroder Eastern European Fund. Główne pozycje w aktywach tego funduszu stanowią Łukoil, Surgutnieftiegaz, Unified Energy System z Rosji, OTP (bank z Węgier) i jako istotny element - Telekomunikacja Polska.

To nie jedyna taka opinia. Alan Conway, zarządzający aktywami w West AM European Convergence Fund (fundusz inwestuje w kraje, które jak najszybciej mogą odczuć w pozytywny sposób wejście do Unii Europejskiej), w raporcie dotyczącym inwestycji w naszym regionie stwierdził: - Utrzymujemy przeważenie w Czechach i na Węgrzech - negatywnie oceniam Polskę - jeszcze utrzymujemy w tym kraju neutralną pozycję, ponieważ mam nadzieję, że polskie fundusze emerytalne podciągną do góry indeks. "OFEfobia" stała się więc syndromem międzynarodowym, a wiara w siłę emerytalnych pieniędzy staje się argumentem ważącym na decyzjach inwestycyjnych zarządzających funduszami emerging markets.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama