Reklama

Drobni udziałowcy Famotu podejrzewają transfer zysków

Czterech drobnych akcjonariuszy Famotu Pleszew, na czele z byłym prezesem zarządu, zamierza zaskarżyć do sądu uchwałę o wycofaniu spółki z publicznego obrotu. Żądają oni szczegółowego przedstawienia warunków transakcji zawieranych przez Famot z inwestorem strategicznym - koncernem Gildemeister. Ich zdaniem, są one ewidentnym przykładem transferu zysków.

Publikacja: 02.05.2002 09:11

Uchwała o wycofaniu pleszewskiego producenta obrabiarek z publicznego obrotu zapadła podczas walnego zgromadzenia akcjonariuszy, które odbyło się w ubiegłym tygodniu. Poprzedziło ją ogłoszenie przez koncern Gildemeister AG publicznego wezwania do sprzedaży wszystkich pozostających w wolnym obrocie walorów spółki po cenie 5 zł za papier (podczas pierwszej oferty publicznej w 1998 roku akcje spółki sprzedawano po 9 zł).

Po jego rozliczeniu zaangażowanie inwestora strategicznego w kapitale wzrosło z 96,03% do 98,04%. Na wezwanie nie odpowiedzieli zatem akcjonariusze posiadający niespełna 107 tys. akcji. Z czego około 70 tys. walorów mają czterej udziałowcy, którzy zdecydowanie protestują przeciwko działaniom podejmowanym przez strategicznego partnera. Są to: Jacek Okrutny (do marca 1998 roku prezes zarządu Famotu), Edward Bik i Hubert Bik (prywatni inwestorzy, którzy kontrolują m.in. WFM Oborniki) oraz Robert Więcławski.

- Ponad 95% obrotów generowanych przez Famot odbywa się za pośrednictwem inwestora strategicznego lub należących do niego podmiotów. Pomimo rosnącej sprzedaży polska spółka odnotowuje coraz gorsze wyniki finansowe, które na koniec ubiegłego roku przerodziły się w pokaźną stratę. W tym samym czasie firmy powiązane z koncernem Gildemeister, które odbierają jej produkty, wykazały satysfakcjonujące zyski - stwierdził Jacek Okrutny. - Żądamy przedstawienia szczegółowej analizy tych transakcji. Dopiero wówczas będzie można oszacować, ile dokładnie Famot na nich stracił i jaka powinna być rzeczywista wycena jego akcji - dodał były prezes Famotu.

Zarzuty te zdecydowanie odpierają obecni przedstawiciele giełdowej spółki. Ich zdaniem, współpraca Famotu z innymi podmiotami z grupy Gildemeister przebiega na ogólnorynkowych warunkach i nie ma mowy o wykorzystywaniu którejś ze stron. Uważają oni także, że zaproponowana w wezwaniu cena jest uczciwa i przewyższa o 25% średnią z giełdowych notowań Famotu z ostatnich 6 miesięcy.

Faktem pozostaje jednak, że w okresie ostatnich 4 lat przychody Famotu wzrosły z blisko 22 mln zł do 96 mln zł rocznie, podczas gdy rentowność systematycznie spadała i na koniec 2001 r. spółka wykazała 5,6 mln zł straty netto. - W tym czasie firma przeszła gruntowną restrukturyzację. Ponieśliśmy wysokie koszty inwestycji zarówno odtworzeniowych, jak i zwiększających potencjał produkcyjny. Bardzo istotnym składnikiem rachunku jest obecnie amortyzacja i koszty finansowe. Do tego dochodzi niekorzystny dla eksporterów kurs walutowy - powiedział Aleksander Zielonka, dyrektor finansowy Famotu.

Reklama
Reklama

Zgoda KPWiG na wycofanie spółki z publicznego obrotu może nastąpić dopiero po prawomocnej decyzji sądu, zatwierdzającej stosowną uchwałę walnego zgromadzenia. W przypadku zaskarżenia jej przez grupę mniejszościowych akcjonariuszy cała procedura zdecydowanie się wydłuży.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama