Uchwała o wycofaniu pleszewskiego producenta obrabiarek z publicznego obrotu zapadła podczas walnego zgromadzenia akcjonariuszy, które odbyło się w ubiegłym tygodniu. Poprzedziło ją ogłoszenie przez koncern Gildemeister AG publicznego wezwania do sprzedaży wszystkich pozostających w wolnym obrocie walorów spółki po cenie 5 zł za papier (podczas pierwszej oferty publicznej w 1998 roku akcje spółki sprzedawano po 9 zł).
Po jego rozliczeniu zaangażowanie inwestora strategicznego w kapitale wzrosło z 96,03% do 98,04%. Na wezwanie nie odpowiedzieli zatem akcjonariusze posiadający niespełna 107 tys. akcji. Z czego około 70 tys. walorów mają czterej udziałowcy, którzy zdecydowanie protestują przeciwko działaniom podejmowanym przez strategicznego partnera. Są to: Jacek Okrutny (do marca 1998 roku prezes zarządu Famotu), Edward Bik i Hubert Bik (prywatni inwestorzy, którzy kontrolują m.in. WFM Oborniki) oraz Robert Więcławski.
- Ponad 95% obrotów generowanych przez Famot odbywa się za pośrednictwem inwestora strategicznego lub należących do niego podmiotów. Pomimo rosnącej sprzedaży polska spółka odnotowuje coraz gorsze wyniki finansowe, które na koniec ubiegłego roku przerodziły się w pokaźną stratę. W tym samym czasie firmy powiązane z koncernem Gildemeister, które odbierają jej produkty, wykazały satysfakcjonujące zyski - stwierdził Jacek Okrutny. - Żądamy przedstawienia szczegółowej analizy tych transakcji. Dopiero wówczas będzie można oszacować, ile dokładnie Famot na nich stracił i jaka powinna być rzeczywista wycena jego akcji - dodał były prezes Famotu.
Zarzuty te zdecydowanie odpierają obecni przedstawiciele giełdowej spółki. Ich zdaniem, współpraca Famotu z innymi podmiotami z grupy Gildemeister przebiega na ogólnorynkowych warunkach i nie ma mowy o wykorzystywaniu którejś ze stron. Uważają oni także, że zaproponowana w wezwaniu cena jest uczciwa i przewyższa o 25% średnią z giełdowych notowań Famotu z ostatnich 6 miesięcy.
Faktem pozostaje jednak, że w okresie ostatnich 4 lat przychody Famotu wzrosły z blisko 22 mln zł do 96 mln zł rocznie, podczas gdy rentowność systematycznie spadała i na koniec 2001 r. spółka wykazała 5,6 mln zł straty netto. - W tym czasie firma przeszła gruntowną restrukturyzację. Ponieśliśmy wysokie koszty inwestycji zarówno odtworzeniowych, jak i zwiększających potencjał produkcyjny. Bardzo istotnym składnikiem rachunku jest obecnie amortyzacja i koszty finansowe. Do tego dochodzi niekorzystny dla eksporterów kurs walutowy - powiedział Aleksander Zielonka, dyrektor finansowy Famotu.