Opublikowane we wtorek przez NBP dane o deficycie na rachunku obrotów bieżących rozczarowały nieco rynek. Wprawdzie wyniósł on 637 mln USD, a więc był mniejszy o niespełna 190 mln USD niż w lutym, ale analitykom nie spodobały się wyniki eksportu i importu.
Wpływy z eksportu w marcu wyniosły 2,48 mld USD, czyli były prawie o 340 mln USD większe niż w lutym. Jednak takiego wzrostu wszyscy się spodziewali ze względu na większą liczbę dni roboczych. Eksport był jednak niższy prawie o 200 mln USD niż w marcu ub.r.
- Jest to spadek o ok. 5%, a biorąc pod uwagę wyniki eksportu w I kwartale tego roku, były one o ok. 7% niższe niż w I kwartale 2001 r. - powiedziała Katarzyna Zajdel-Kurowska, ekonomistka Banku Handlowego. - I ta tendencja się na razie nie zmieni, bo ożywienie gospodarcze u naszych głównych partnerów handlowych, czyli w Niemczech, jest bardzo słabe.
Część analityków liczyła jednak, iż marcowe dane pokażą wzrost importu. Sygnalizowałby on ożywienie gospodarcze w kraju. jednak okazało się, że import nadal spada. Jego wartość w marcu wyniosła 3,15 mld USD, była więc wyższa o 200 mln USD niż w lutym, jednak aż o 370 mln USD, czyli o ok. 10% niższa niż w analogicznym miesiącu roku ubiegłego.
- Te dane potwierdzają tylko to, co powiedział Janusz Witkowski, wiceprezes GUS - ożywienia w gospodarce w I kwartale nie było - powiedział Piotr Bielski, ekonomista BZ WBK. - Okazuje się, iż przedsiębiorcy na wzrost popytu konsumpcyjnego, zanotowany ostatnio, nie reagują zamówieniami na dobra inwestycyjne i czekają, aż ten impuls będzie silniejszy - dodał.