Nie ulega zmianie średnioterminowa sytuacja na giełdach zagranicznych. Przełamanie kwietniowych wsparć było dobrym potwierdzeniem trwających trendów spadkowych. Najgorzej prezentują się indeksy zaawansowanych technologii. Nasdaq Composite zniósł już prawie 2/3 zapoczątkowanej we wrześniu 2001 roku fali wzrostowej i jest na najlepszej drodze do osiągnięcia utworzonego wtedy dołka. Bariera ta znajduje się na wysokości 1423 pkt. i dopiero tutaj spodziewałbym się poważniejszego ataku byków. Wcześniejsze próby podźwignięcia indeksu będą się raczej kończyły tak, jak ta z połowy kwietnia, czy chociażby sprzed kilku sesji. Wyraźnie widać, że każdą zwyżkę spółek technologicznych niedźwiedzie wykorzystują do sprzedaży akcji, co szybko sprowadza indeks na coraz niższe poziomy. Opór, który powinien powstrzymywać wzrostowe korekty, znajduje się tuż poniżej 1700 pkt.
Ważą się losy spółek reprezentowanych przez S&P 500. Indeks spadł kilka sesji temu poniżej 1080 pkt., co znacznie zwiększyło szansę na kontynuację przeceny poniżej 1000 pkt. Ostatnie sesje przyniosły jednak zanegowanie tego sygnału. Teraz kluczowy wydaje się ostatni dołek (1065 pkt.) - spadek poniżej jego poziomu potwierdzi rynek niedźwiedzia.
W dwumiesięcznym trendzie bocznym znajduje się japoński Nikkei 225. Średnioterminowa formacja podwójnego dna, która zapoczątkowała lutowe wzrosty, nie skutkuje równie długotrwałą zwyżką cen, jak sam czas jej kształtowania się, ale przynajmniej w obliczu dekoniunktury na największych giełdach broni przed przeceną w Japoni. Sytuacja zmieni się po przebiciu któregoś z ograniczeń horyzontu. Wsparcia należy doszukiwać się w okolicy 11 000 pkt. Tutaj oprócz dolnej linii trendu bocznego przebiega także linia szyi wspomnianej formacji. W związku z tym bardziej prawdopodobne wydaje się utrzymanie tego poziomu, jednak gdyby to się nie udało, Nikkei 225 szybko powinien powrócić w okolice długoterminowych minimów (9400 pkt.). Sygnałem do wzrostu będzie pokonanie 11 920 pkt.