Od dawna oczekiwane ożywienie na GPW nie następuje. Zmęczenie inwestorów trendem bocznym ma swoje odzwierciedlenie w wolumenie obrotów, który dla kontraktów na WIG20 na ostatnich sesjach osiąga poziomy najniższe od początku roku. O tym, że nie jest to kwestia przypadku, niech świadczy fakt, że maleje także średni wolumen z 20 sesji. Z ponad 22 500 kontraktów w listopadzie 2001 r., spadł wczoraj do prawie 8000, czyli do poziomu z lutego 2001 roku, kiedy to kończył się ówczesny, ponadmiesięczny, marazm. Coraz niższe wartości przyjmuje także 10-sesyjny wskaźnik zmienności ATR, który osiągając wczoraj 15,68 pkt. ustanowił swoje historyczne minimum. Oczywiście można na tej podstawie prognozować bliski koniec horyzontu, ale tak naprawdę będzie to zwykła zgadywanka, niewarta poświęcania własnych pieniędzy. Jedyne słuszne obecnie rozwiązanie to po prostu czekanie na odpowiedni sygnał. Za sygnał uznam spadek czerwcowych kontraktów na WIG20 poniżej 1285 pkt. (luka hossy z 4 stycznia) lub wzrost powyżej 1360 pkt. Obowiązkowy w trakcie przełamywania któregoś z tych poziomów będzie wyraźny wzrost wolumenu, co znacznie zmniejszy prawdopodobieństwo fałszywego wybicia.
Ciekawie prezentują się kontrakty na akcje spółki PKN Orlen. Od dwóch miesięcy na ich wykresie tworzy się solidna baza dla przyszłego trendu. Na wczorajszej sesji po raz drugi z rzędu zostało naruszone dolne ograniczenie konsolidacji (18,5 zł), które w przypadku przełamania może zaowocować spadkiem do historycznego minimum na 15,4 zł. Jeżeli na najbliższych sesjach futures na PKN spadną poniżej 18,5 zł, warto będzie rozważyć krótką sprzedaż. Poziom obrony dla takiego scenariusza ustaliłbym na 19,1 zł.