To, czy ETF-y zadebiutują zgodnie z harmonogramem, zależy jeszcze od przejścia procedur dopuszczeniowych przed KPWiG oraz giełdą. Produkt jest bowiem nowością na naszym rynku, zatem szczególna ostrożność nie powinna dziwić.
Giełda już teraz nie kryje, że zależy jej na nowym produkcie. - Staramy się rozszerzać ofertę, tak by sprostać rosnącym wymaganiom inwestorów. Globalizacja postępuje, nie powinno więc dziwić, że zależy nam na instrumentach odnoszących się do zagranicznych indeksów - informuje Wiesław Rozłucki, prezes zarządu GPW.
To, którego indeksu ETF-y będą dotyczyć, zależy jeszcze od ostatecznego rozpoznania rynku przez CA IB TFI. Towarzystwo wstępnie wybrało DAX, jako bardzo popularny w Polsce indeks europejski oraz S&P 500 - najobszerniejszy indeks amerykański. - Ostateczne decyzje podejmiemy po ostatnich rozmowach z dużymi inwestorami instytucjonalnymi - zapowiada Grzegorz Świetlik, prezes zarządu CA IB TFI.
Oczekuje się, że na rynku pierwotnym ETF-y trafią między innymi do różnego rodzaju firm zarządzających aktywami. Dopiero na giełdowym parkiecie zostaną rozdystrybuowane pomiędzy inwestorów indywidualnych.
Według założeń, pojedynczy ETF będzie dostępny po cenach rzędu 40-170 zł - licząc według obecnego stanu indeksów. Wynika to z przeliczenia na złote ich wartości wyrażonej w walucie zagranicznej (dolar lub euro) i podzielenia przez 100.