Wygląda na to, że opuściliśmy trend boczny i będziemy spadać. Wprawdzie na wczorajszej sesji WIG20 zyskał 9 pkt. i na zamknięcie sesji miał 1298 pkt., ale to tylko ruch powrotny do przełamanego we wtorek wsparcia. Świadczy o tym zarówno niewielki rozmiar wzrostu, jak i mniejsza niż dzień wcześniej aktywność inwestorów. O tym, że mamy do czynienia tylko z odreagowaniem spadków, przekonuje mnie zakończenie wczorajszej sesji. Jeszcze o 16.00 WIG20 miał 1303 pkt. i wszystko wskazywało na to, że zakończy notowania ponad 1300 pkt., ale na fixingu kończącym sesję sprzedający zbili indeks o ponad 5 punktów. To wskazuje, iż podciągnięcie kursów w trakcie dnia zostało wykorzystane do sypnięcia akcjami pod koniec notowań. Potwierdzeniem tej hipotezy będzie spadek na najbliższych sesjach poniżej wtorkowego dołka na 1288,7 pkt. Po wybiciu i zakończeniu ruchu powrotnego oczekuję tego właściwego, najbardziej dynamicznego fragmentu trendu spadkowego.

Konsekwencje wybicia w dół mogą być wielce niekorzystne dla posiadaczy akcji, bowiem trudno wskazać jakieś solidne wsparcia, które mogą powstrzymać spadek indeksu. Właściwie wykres WIG20 bez większych kłopotów, choć oczywiście z korektami po drodze, powinien dotrzeć do październikowego dołka na 990 pkt.

Uznam, że wybicie w dół jest fałszywe, jeśli wartość indeksu wzrośnie ponad minimum z końca kwietnia, znajdujące się na wysokości 1315 pkt. W takim wypadku szansę na przejęcie kontroli nad trendem dostaną byki. Trend na WIG20 zmieni się na wzrostowy, jeśli na zamknięcie sesji wartość indeksu wzrośnie do 1360 pkt., gdzie opór wyznacza szczyt z 10 kwietnia.

Spadki na razie dość niechętnie potwierdzają wskaźniki techniczne. Wprawdzie MACD spada poniżej wykresu swojej średniej i poniżej poziomu równowagi, ale pozostaje ponad dołkiem z początku kwietnia. Podobnie jest w przypadku oscylatorów krótkoterminowych (RSI, Ultimate), które na potwierdzenie wybicia z konsolidacji powinny zanurkować w obszary wyprzedania, tymczasem pozostają na stosunkowo wysokich poziomach.