W minionym roku straty wrocławskiej spółki sięgnęły 8,8 mln zł. Ten rok zaczął się od straty rzędu 1,7 mln zł w I kwartale. Zdaniem Krzysztofa Folty, prezesa TIM-u, wynika to przede wszystkim z konieczności tworzenia rezerw w wysokości 3,7 mln zł. Ponadto na różnicach kursowych (chodzi o kredyt w koronach czeskich) spółka straciła 1,8 mln zł. Negatywnie odbiło się również na jej rezultatach opóźnienie we wdrożeniu zintegrowanego systemu informatycznego.
- Te problemy mamy już za sobą. Od kiedy uruchomiliśmy system informatyczny, automatycznie weryfikujemy pozycję finansową kontrahenta. Określamy jego zdolności kredytowe i jeśli nie jest wypłacalny, to wstrzymujemy sprzedaż - wyjaśnia K. Folta.
Według niego, przy spadku w budownictwie rzędu 20% rocznie przez ostatnie dwa lata, firmie udało się utrzymać sprzedaż na tym samym poziomie.
Zarząd przewiduje wypracowanie 4,5 mln zł zysku netto w 2003 r. oraz 13,7 mln zł w 2004 r. Rezultaty te mają zostać osiągnięte przy sprzedaży wynoszącej odpowiednio 170 mln zł i 200 mln zł.