Pod koniec kwietnia br. rząd podjął decyzję o dokapitalizowaniu Agencji Rozwoju Przemysłu, co ma umożliwić agencji poręczenie kredytu dla Stoczni Szczecińskiej na wznowienie działalności. Minister podkreślił, że zaplanowane na wtorkowe popołudnie w Warszawie spotkanie w siedzibie lidera konsorcjum skupiającego banki-wierzycieli stoczni - banku PKO BP "będzie decydujące". "Wierzę, że dojdzie do porozumienia między bankami, a jak życie pokazało, nie zarządem stoczni, lecz akcjonariuszami prywatnym mającymi pod kontrolą Portę Holding Stocznię Szczecińską" -dodał. Do Skarbu Państwa należy obecnie niecałe 10 procent udziałów w holdingu. Prawie 35 procent należy do Grupy Przemysłowej skupiającej menedżerów zarządzających holdingiem. Nieco ponad 17 procent ma Centromor SA - spółka zależna od holdingu. Inna spółka zależna - Porta Ekocynk SA ma prawie 9 procent. Do pracowników stoczni należy 25-26 procent. Piechota podkreślił, że gwarancją trwałego kontynuowania działalności produkcyjnej Stoczni Szczecińskiej jest kredytowanie. Kredytować mogą wyłącznie banki. W piątek został przesłany do PAP list podpisany przez przedstawicieli czterech działających w Stoczni związków zawodowych, adresowany do premiera Leszka Millera. Związkowcy apelują do premiera o "ewentualną interwencję uruchamiającą procesy naprawcze Stoczni". Zdaniem związkowców, podczas Nadzwyczajnego Walnego Zgromadzenia Akcjonariuszy 7 maja tego roku "zachowanie pełnomocników Skarbu Państwa i PKO BP SA (w tym przypadku członka rady nadzorczej)

świadczyło o działaniach wymierzonych przeciwko interesom spółki". Nadzwyczajne walne zgromadzenie zadecydowało wówczas o m.in. podwyższeniu kapitału zakładowego spółki oraz o obniżeniu wartości nominalnej obecnych akcji. Kapitał został podwyższony widełkowo - jego planowana wielkość na październik tego roku powinna wynieść od 88 mln zł do 493,5 mln zł. Podwyższenie obecnego kapitału (87,5 mln zł) ma być dokonane w drodze emisji nowej serii akcji w kwocie nie przekraczającej 406 mln zł. Emisja dojdzie do skutku, jeśli uda się sprzedać co najmniej 500 tys. akcji. Tymczasem banki domagały się m.in. obniżenia kapitału zakładowego spółki do 12,5 mln zł i obniżenia wartości akcji dotychczasowych akcjonariuszy Porta Holding o 6/7. Jak wyjaśniał wówczas prezes stoczniowego holdingu Krzysztof Piotrowski, celem nowej emisji jest "uchronienie spółki przed wrogim a nawet cwaniackim przejęciem". Od 4 marca 6 tys. pracowników stoczniowego holdingu, w skład którego wchodzi około 30 spółek, przebywa na płatnym przestoju. Prawie pół roku stocznia negocjuje z bankami-wierzycielami udzielenie kredytu. W październiku ub. r. Stocznia Szczecińska utraciła płynność finansową. W połowie kwietnia pracownikom stoczni wypłacono zaległe wynagrodzenie za luty, dzięki uruchomieniu zaliczki armatorskiej złożonej w jednym z hamburskich banków. Bank zgodził się ją uruchomić na potrzeby stoczni pod gwarancje udzielone przez Korporację Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych. Miesięczne wydatki stoczni na same pensje to ok. 26 mln zł. Holding utracił płynność finansową, ponieważ od października ubiegłego roku nie udało mu się uzyskać kredytu na budowę statków. Zgodnie z zasadami finansowania budowy statku, stocznia po podpisaniu z armatorem umowy zaciąga na realizację zadania kredyt w banku. Armator natomiast wpłaca na konto w banku zaliczkę, z której jednak stocznia nie może korzystać, aż do czasu zakończenia prac przy konkretnym etapie budowy i odebrania prac przez armatora. Stocznia zadłużona jest wobec wierzycieli na około 300 mln USD. Rok 2001 zakończył się dla Porty Holding zyskiem netto 8,6 mln zł, a dla samej stoczni stratą około 98 mln zł.

(PAP)