. - Inwestorzy są zdenerwowani decyzjami podejmowanymi przez władze banku. Z grupy podmiotów zagranicznych operujących na rynku polskim tylko niedobitki posiadają jeszcze akcje BRE - powiedział PARKIETOWI jeden z analityków. Na rynek powróciła też po raz kolejny plotka o tym, że Wojciech Kostrzewa, prezes BRE, zostanie odwołany. Bank zaprzeczył jednak tym spekulacjom.
Cały czas aktualnym czynnikiem ryzyka dla banku jest toczący się w Wiedniu przed sądem arbitrażowym spór Elektrimu z Deutsche Telekom. Ma on wyjaśnić, czy DT miał prawo pierwokupu w 1999 r. udziałów PTC (teraz należą one do Elektrimu Telekomunikacja) od Warty i Kulczyk Holding. Wyjaśnienia w tej sprawie można się spodziewać w I połowie tego roku. Niekorzystny wyrok dla Elektrimu odbije się wówczas negatywnie na BRE.
Obecnie BRE wraz ze spółkami zależnymi posiada około 18% akcji warszawskiego holdingu. Spółka ta stoi na krawędzi bankructwa po odrzuceniu przez jej wierzycieli propozycji układowych.
Według Artura Szeskiego, analityka CDM Pekao, w I kwartale br. strata BRE na akcjach Elektrimu sięgnęła 50 mln zł. Zakłada on, że średni koszt nabycia akcji będących w posiadaniu banku wynosi 8,6 zł wobec kursu spółki w wysokości 5,6 zł na koniec I kwartału. Grzegorz Zawada, analityk z Erste Securities Polska, szacuje, że BRE mógł zaangażować nawet 300 mln zł w zakup pakietu akcji Elektrimu oraz finansowanie inwestycji Ryszarda Opary i Zbigniewa Jakubasa w tę spółkę. Analitycy spekulują też, że BRE posiada w jednej ze swoich spółek obligacje zamienne warszawskiego holdingu o wartości 50-70 mln euro.
Andrzej Nowaczek, analityk londyńskiego CSFB, uważa, że negatywnie na wyniki finansowe pierwszych trzech miesięcy wpłynęły także inne inwestycje kapitałowe banku. Wśród nich wymienia Szeptel i Optimus, których walory straciły na wartości.