Liczba korekt niemal potroiła się w latach 1997-2001, a jeśli w tym roku będzie ich przybywało w takim stopniu jak dotychczas, to zostanie pobity niechlubny rekord z ub.r., kiedy opublikowano 158 korekt.
Inwestorzy i instytucje nadzorujące rynek coraz częściej tłumaczą giełdowy boom z końca lat 90. tym, że spółki znalazły się pod przemożną presją kreowania zysków, a zasady rachunkowości traktowano wtedy dość swobodnie. Po grudniowym bankructwie Enrona zarówno urzędnicy federalni, jak i audytorzy nalegają na spółki, by jak najprędzej naprawiły błędy w księgowości. - Wrażliwość na ryzyko spowodowane fałszerstwami w raportach finansowych przybrała już niesłychane rozmiary - powiedział agencji Bloomberga Stephen Cutler, odpowiedzialny za te sprawy dyrektor Komisji Papierów Wartościowych i Giełd (SEC). - Niemal każdy dzień przynosi nową korektę, rewelację lub przypuszczenie podające w wątpliwość staranność lub kompletność raportu finansowego jakiejś spółki - dodał.
Inwestorzy podejmując decyzje polegają na danych o zyskach, stratach, długach i innych czynnikach zawartych w zaudytowanych raportach finansowych. Od roku 1997 akcjonariusze stracili już 200 mld USD w wyniku konieczności korygowania raportów. Z analiz SEC wynika, że po opublikowaniu korekty znacznie spada kurs akcji. Enron, który w listopadzie ub.r. dwukrotnie korygował zyski obniżając je w sumie o 586 mln USD za cztery lata, stracił 97% wartości rynkowej w ciągu trzech tygodni po opublikowaniu pierwszej korekty.
Wartość firmy Homestore.com spadła o 341,5 mln USD, czyli o 81% w ciągu miesiąca, po tym jak 21 grudnia poinformowano o sprawdzaniu praktyk księgowania i zapowiedziano korektę wyników. Okazało się, że ponad 100 mln USD za internetowe reklamy sprzedaży domów zaksięgowano tam jako transakcje gotówkowe, a były to bartery.