Pod względem obrotów wczorajsza sesja była katastrofą. Osuwający się już od trzech miesięcy indeks WIG20 ugrzązł w luce hossy z początku roku i kompletnie stracił koncepcję, jak powinien dalej się zachowywać. Inwestorzy mocno znużeni przedłużającą się stagnacją też nie bardzo to wiedzą, a podciąganie wartości indeksów kilkoma spółkami nie wygląda wiarygodnie. Zamierająca aktywność niestety nie poprawia nastrojów, bo poza pojedynczymi spółkami nie ma nawet czego obserwować. Jednym z ciekawszych walorów na rynku jest oczywiście Elektrim, niegdyś flagowy okręt GPW. Chociaż dzisiaj bardziej przypomina szalupę ratunkową, to jednak w dalszym ciągu budzi żywe emocje inwestorów, zwłaszcza po tym, jak nowemu prezesowi udało się przywrócić nadzieje na uratowanie spółki.
Na tle tego pogrążonego w marazmie rynku bardzo wyrazista jest batalia o kurs złotego i dyskusje toczone głównie za pośrednictwem mediów. Nikt wprawdzie dokładnie nie wie, ile nasz pieniądz powinien kosztować, ale rozkochani w regulowaniu wszystkiego politycy najchętniej wzięliby na swe barki to brzemię i uwolnili rynek od obowiązku ustalania kursów walut. Niestety, interwencje banku centralnego to pomysł na krótką metę, a pewne jest jedynie to, że podejmuje się ryzyko. Swego czasu doświadczył tego Bank of England, przegrywając starcie z pewnym znanym inwestorem. Miejmy nadzieję, że spór między rządem a RPP zakończy się niebawem i że górę wezmą argumenty ekonomiczne, a nie pobożne życzenia. Z całą pewnością inwestorzy przyjęliby takie rozwiązanie z dużym zadowoleniem. W końcu nikt nie lubi zbędnego ryzyka.