Wczorajsza sesja przyniosła chyba dość nieoczekiwane rozstrzygnięcie i rynek został w końcu wyrwany z marazmu. Agresywny styl, w jakim wczoraj dokonywano zakupów, mówi sam za siebie. WIG20 zyskał blisko 4,5%, przy bardzo wysokich obrotach. Determinacja kupujących była na tyle duża, że wskaźnik bez najmniejszych wahań pokonał większość poziomów oporu, jakie w ostatnim czasie na nim ciążyły. Popyt był na tyle silny, że indeks zanotował wczorajsze maksimum na zamknięciu sesji. Jest to bardzo ważne, gdyż nie było realizacji zysków i w zasadzie analogia do świecy z 3 stycznia br. (po której nastąpił ponad 100-pkt. wzrost indeksu) nasuwa się sama. Ponadto, wczorajszym wzrostom towarzyszył wysyp sygnałów kupna na wskaźnikach i wygląda na to, że tym razem można im zawierzyć. Jednym z najistotniejszych sygnałów zajmowania pozycji jest przecięcie spadkowej linii trendu przez RSI (z 14 sesji), jaką da się poprowadzić od styczniowego szczytu. Dotychczas linia ta bezbłędnie wyznaczała punkty zwrotne, więc wygenerowany w ten sposób sygnał kupna także należy uznać za wiarygodny. Ponadto, inne wskaźniki także zachowują się bardzo pozytywnie. O zakończeniu trendu bocznego informuje także Ultimate Oscillator, który zdecydowanie pokonał swoje ostatnie szczyty. Agresywnie do góry w kierunku swojej linii równowagi ruszył MACD, który uporał się wczoraj ze swoją średnią.
Oczywiście, wczorajszy wzrost wiąże się z jakże długo oczekiwanym wybiciem ze zniżkującego klina. Wychodzi więc na to, że wcale jeszcze nie jest za późno na zajmowanie pozycji w akcjach, gdyż zasięg wybicia zostanie zrealizowany dopiero przy poziomie 1430 pkt. Dopiero w okolicy tej wartości można wskazać na kolejne bariery podażowe, które znajdują się w dość szerokim paśmie 1440-1480 pkt. Dzisiaj natomiast indeks powinien się zmierzyć z poziomem 1380 pkt, którego zdobycie przez byki, po tym, co wydarzyło się wczoraj, wydaje się przesądzone.