Piątkowa luka, potwierdzająca przebicie oporów, nie dała misiom żadnych szans. Sygnał kupna był dość czytelny i mocny popyt kontynuował wzrost już z samego rana, nie oglądając się na rynek kasowy. Wybicie z wielotygodniowej konsolidacji powinno dać wzrost odpowiadający jej rozpiętości. Zarówno dla indeksów, jak i rynku kasowego jest to mniej więcej 60 pkt. i umożliwiłoby to testowanie oporów w okolicach 1420 pkt. Na piątkowej sesji do tego poziomu zabrakło kontraktom 12 pkt., indeksowi jedynie 6 pkt. Powinniśmy jednak przynajmniej jeszcze poziomy te testować.
Wyjście wyżej będzie utrudniać obszar oporu utworzony przez konsolidację z końca stycznia. Nie wyobrażam sobie, by kontrakty przeszły tę barierę bez żadnego przystanku. Dynamika obecnej zwyżki jest wprawdzie bardzo duża, ale chyba większość obserwatorów rynku zdaje sobie sprawę z jej charakteru. Obecny wzrost jest czysto spekulacyjnym zagraniem dużych funduszy. Mocne wzrosty całego rynku, łącznie z firmami podającymi fatalne wyniki, jasno pokazuje, że rynkiem nie rządzą zyski spółek, ale chęć osiągnięcia zysku przez inwestorów.
Taka spekulacja rządzi się odrębnymi prawami i bardzo ciężko określić moment jej zakończenia. Kontrakty trochę się tego obawiają i z ostatniej sporej dodatniej bazy nic już nie zostało. Zresztą przy analizie liczby otwartych pozycji widać dość wyraźnie, że podczas całego wzrostu misie, zamiast zamykać stratne pozycje, jeszcze je powiększają. Natomiast w momencie wystąpienia korekty mamy szybką ucieczkę długich pozycji. Tak więc strach i niepewność dalej nie opuszczają inwestorów zdających sobie sprawę, jak kruche podstawy ma obecna euforia. Póki jednak wszyscy bez nutki zwątpienia nie napiszą o hossie, a baza nie przejdzie na spore plusy, niepewność będzie dalszą pożywką dla trendu.