Aktywność inwestorów w porównaniu z poprzednimi dwoma sesjami była jednak mała i przypominała nudne giełdowe dni z trendu bocznego. Stan wyczekiwania zmienił się po godz. 15.00 w próbę ataku strony popytowej, gdy WIG20 odbił się od 1371 pkt. (-1%). Jednak w końcówce sesji nie udało się odrobić strat i ostatecznie główny indeks zamknął się na poziomie 1374,5 pkt. (-0,8%). Na kończącym sesję fixingu (godz. 16.10) inwestorzy znali bowiem już niezbyt dobrą wiadomość z GUS, opublikowaną przez agencje informacyjne (godz. 16.00) o mniejszym, niż się spodziewano, wzroście produkcji przemysłowej w kwietniu. Swoją drogą to dziwne, że GUS do tej pory nie zauważył, że sesja od listopada 2000 r. kończy się 10 minut później i tak istotne informacje "zwalnia" do publikacji tuż przed jej zakończeniem.
Obroty spadły w notowaniach ciągłych do 170 mln zł. Nadal największym zainteresowaniem cieszyły się akcje Telekominikacji Polskiej (36 mln zł). Po gwałtownej zwyżce w końcu ubiegłego tygodnia zostały one przecenione o 2,35%. Słaby, z wyjątkiem BIG-BG, którego akcje trafią do WIG20 (+4,3%), był sektor bankowy. Papiery Pekao, BRE i BPH PBK spadły w granicach 1,2-1,6%, a BZ WBK o 2,7%. Przecena tej branży to efekt publikacji badań Pengabu o pogorszeniu się koniunktury w tym sektorze w maju.
Znacznie lepiej wypadła w poniedziałek branża IT. Zyskały na wartości papiery Prokomu, ComputerLandu, Optimusa i Softbanku w granicach 0,6% - 1,6%.