Na rynku widać dużą niechęć inwestorów do pozbywania się akcji. Po jednej sesji lekkich spadków, tylko pierwsza godzina wtorkowych notowań przyniosła kontynuacje zniżki. W dalszej części dnia dominowali już kupujący, co wyraźnie wskazuje, że dobry nastrój ma szansę utrzymać się przynajmniej do końca miesiąca.
Skąd zatem taka nagła zmiana nastrojów w momencie, kiedy większość inwestorów spodziewała się dość wyraźnych zniżek. Rzeczywiście mogło się wydawać, że marcowo-kwietniowa konsolidacja kończy, trwający od października, trend wzrostowy. Ostatnie tygodnie przyniosły jednak szereg optymistycznych wskazań płynących ze strony analizy technicznej. Malejąca dynamika spadków, rosnąca siła relatywna szerszych indeksów względem WIG20 oraz pozytywne dywergencje widoczne na wykresach wskaźników mierzących tempo zmian były pierwszymi wskazówkami, że nadchodzące wybicie z konsolidacji, wbrew opinii większości, może nastąpić górą.
Pytanie jednak, jaki jest charakter i dalszy potencjał obecnej zwyżki? Wydaje mi się, że w obliczu ostatnich danych prezentujących dynamikę wzrostu produkcji przemysłowej w kwietniu upłynie jeszcze kilka miesięcy, zanim pojawią się pierwsze jaskółki oczekiwanego ożywienia w skali makro. To z kolei oznacza, że fundamentalne podstawy do wzrostu cen akcji są kruche. Pomimo że w krótkim okresie można spodziewać się dalszego ataku spekulantów na najbardziej płynne walory, potencjał wzrostu jest, moim zdaniem, bardzo ograniczony. Sądzę, że indeks WIG20 zawita w okolice 1450 punktów. Przy tym poziomie zalecałbym z dużą ostrożnością podchodzić do inwestycji zarówno w sektor bankowy, IT jak i pozostałe największe spółki, wchodzące w skład indeksu WIG20.