Po tak dynamicznym ruchu, jak zeszłotygodniowe wybicie, ekstremum cenowe jest zazwyczaj przynajmniej jeszcze raz testowane. Dotyczy to zarówno spadków, jak i wzrostów, choć inwestorzy dostrzegają raczej tylko formację podwójnego dna. Kolejne testowanie szczytów mieliśmy właśnie wczoraj, mimo że początek sesji nie był zbyt optymistyczny.
Indeks na początku sesji zanurkował w dół, schodząc pod lukę hossy i testując poziomy wsparcia na 1360 pkt., które do niedawna były jeszcze górnymi ograniczeniami konsolidacji. Reakcja kontraktów była ograniczona i po raz kolejny mogliśmy się przekonać, że ten rynek jest nieco bardziej "techniczny" niż sam indeks. Kontrakty bowiem po raz kolejny nie naruszyły swojej luki hossy, mimo takiego ruchu ze strony indeksu. Sytuacja analogiczna do niedawnego testowania luk hossy z początku stycznia.
Czy można spodziewać się teraz powstania formacji podwójnego szczytu? Trzeba podkreślić, że formacja wyrysowana zostałaby dopiero w momencie zejścia kontraktów pod lukę hossy. Zastanówmy się najpierw nad możliwością jej zanegowania. Mimo optymizmu emanującego ze wszystkich analiz, obawiam się, że strefę oporów, wyznaczoną przez styczniową konsolidację, trudno będzie pokonać (1420-60 pkt.) To dość mocne opory, a dopiero wejście w ten obszar oddali niebezpieczeństwo podwójnego szczytu. A jak niebezpieczna to formacja, możemy zobaczyć podczas całej ostatniej fali spadkowej. Koniec stycznia, początek marca, środek kwietnia to momenty, w których formacja podwójnego szczytu zapoczątkowała falę wyprzedaży. Trudno przy obecnym spekulacyjnym charakterze tego wzrostu stawiać jakieś prognozy. Tutaj trzeba raczej szybko reagować. Zwróciłbym jednak szczególną uwagę właśnie na możliwość utworzenia się podwójnego szczytu.