Końcówka ubiegłego tygodnia przyniosła bardzo silne wzrosty. Byki obstawiają scenariusz, że jest to nowy impuls wzrostowy i oczekują przetestowania średnioterminowego szczytu na poziomie 1472 pkt. Przeciwko takiemu rozwojowi wydarzeń przemawia sytuacja na giełdach w Stanach Zjednoczonych, gdzie wtorkowy spadek indeksu Nasdaq Composite poniżej poziomu 1697 pkt. oznacza wejście w kolejną falę spadkową, której celem będzie pogłębienie ostatniego dna na 1560 pkt. Nie sądzę, aby nasz rynek zasługiwał na tak wysoką wycenę, gdy rynki zachodnie będą znacznie niżej.
Część inwestorów widzi analogię ostatnich wzrostów do sytuacji ze stycznia br., gdy indeks wzrósł prawie o 300 pkt. Piątkowa świeca z wysokim górnym cieniem psuje to porównanie, a kolejne dni pokazują siłę oporu na poziomie 1400 pkt. Był on już 3 razy przekraczany, ale za każdym razem niedźwiedzie przeganiały byki poniżej tej bariery.
Na wczorajszej sesji dzienne maksimum na poziomie 1401 pkt. zostało wykorzystane do szybkiego zgaszenia popytu, potem kontrakty spadały, zamykając się na poziomie 1388 pkt. Na wykresie kontraktów powstaje formacja podwójnego szczytu. Obroty na prawym wierzchołku są niższe.
W perspektywie najbliższych sesji spodziewam się spadków i wybicia z kilku sesyjnej konsolidacji w obszarze 1373-1410 pkt. Realizacja takiego scenariusza spowoduje szybki spadek kontraktów do wsparcia na poziomie 1360 pkt.
Rynek kasowy jest znacznie słabszy (nie zdołał pokonać piątkowego szczytu), co być może wynika z faktu, że za wysoko wzrosły ceny akcji TP SA (15,45 zł) i PKN Orlen (20,00 zł). Obie te spółki nie mają większych szans na powrót do tych poziomów.