Piątkowe obrady były dokończeniem WZA, przerwanego przed miesiącem. Tym razem udało się zakończyć posiedzenie. Akcjonariusze przegłosowali wolę dalszego istnienia spółki, a także plan podwyższenia kapitału w drodze emisji akcji serii D. Dokonano tego jednak już po wprowadzeniu autopoprawki zarządu Oceanu, który zaproponował, aby oferta z wyłączeniem prawa poboru dla dotychczasowych akcjonariuszy miała wielkość 20 mln papierów, zamiast 48 mln.

- Obecnie nie widzę potrzeby, aby podwyższać kapitał o większą liczbę akcji. W zanadrzu zarząd ma jeszcze możliwość podwyższenia kapitału o 11,9 mln walorów w drodze porozumienia z radą nadzorczą - poinformował Szymon Jachacz, prezes zarządu handlowej spółki.

Tym razem podwyższenie kapitału musi się już udać. Szymon Jachacz nie kryje bowiem, iż jeśli emisja nie dojdzie do skutku, to nie widzi innej możliwości, jak zgłoszenie wniosku o upadłość. Spółka zamknęła 2001 r. stratą (po korektach audytora) w wysokości 134 mln zł. Generowane przez nią przychody są minimalne i wyniosły w ub.r. zaledwie 8,1 mln zł.

Do rady nadzorczej Oceanu weszli dwaj nowi przedstawiciele: Tadeusz Odrobiński i Andrzej Stupiński. Obaj reprezentują Centralę Zaopatrzenia Górnictwa, która jest powiązana ze śląskim przedsiębiorstwem Karbo Export, zajmującym się handlem węglem, koksem i paliwami.

To właśnie ta firma jest "ostatnią deską ratunku" Oceanu. Jej przedstawiciele negocjują z bankami, w których warszawska spółka ma wielomilionowe długi. Szczegóły rozmów nie są znane. Wiadomo jedynie, że Kabro Export chce kupić od banków wierzytelności, a następnie objąć wkładem niepieniężnym emisję Oceanu. W ten sposób przejmie nad nią kontrolę, znajdzie się na giełdzie i wprowadzi własne inicjatywy handlowe. Kiedy to ostatecznie nastąpi - nie wiadomo.