Reklama

Nasdaq nie obronił 1700 pkt.

Niewiele zostało z byczego zrywu, który przed dwoma tygodniami doprowadził do zmiany trendu zarówno na rynkach europejskich, jak i amerykańskich. Krótkoterminowe wzrosty załamały się i najważniejsze światowe indeksy będą bronić się przed powrotem do trendów spadkowych.

Publikacja: 25.05.2002 09:14

Ameryka

Ostatnie sesje nie były udane dla posiadaczy akcji spółek technologicznych. W poniedziałek i wtorek Nasdaq Composite spadł łącznie o 80 pkt. i, co najważniejsze, ponownie spadł poniżej 1700 pkt. Tym samym 100-punktowy zasięg wzrostu, wynikający z wysokości ukształtowanej wcześniej konsolidacji, nie został zrealizowany. Przełamanie wsparcia, wyznaczanego przez szczyt z 8 maja, oznacza, że krótkoterminowy trend wzrostowy na rynku elektronicznym załamał się.

Ponieważ kolejne notowania pokazały, że byki nie zamierzają poddać się bez walki, trend krótkoterminowy określiłbym mianem bocznego. W jego ramach notowania mogą ponownie wzrosnąć do 1741 pkt., gdzie ukształtował się szczyt z 17 maja. Nie można wykluczyć ukształtowania na wykresie klina lub flagi, co uzasadniałoby wzrost nawet do 1770 pkt.

Gwałtowność, z jaką kształtuje się formacja, wskazuje na jej korekcyjny charakter. Dlatego nie oczekiwałbym od Nasdaq Composite większego wzrostu niż do wspomnianego 1770 pkt. Cały dystans, który pokona indeks w górę wykresu, zostanie w całości zniesiony. Korekta zakończy się w momencie spadku wskaźnika poniżej dołka na 1573 pkt. w przypadku realizacji takiego scenariusza, indeks będzie kontynuował zniżkę do dołka z września zeszłego roku, znajdującego się na poziomie 1423 pkt.

Nieco inna jest sytuacja średniej przemysłowej Dow Jones, reprezentującej spółki tak zwanej starej ekonomii. Od początku marca wskaźnik znajduje się w trendzie spadkowym. Ostatni zryw byków był jedynie korektą tej tendencji. Zniżka została zniesiona o 62%, czyli w maksymalnych dopuszczalnych rozmiarach. Zwrot, który dokonał się na wykresie średniej przemysłowej w okolicach 10,4 tys. pkt., zakończył wzrost - teraz indeks powinien spadać do marcowo-kwietniowych dołków, znajdujących się na wysokości 9,8 tys. pkt. Po przełamaniu tego wsparcia wskaźnik powinien zniżkować, aż do zeszłorocznego minimum, znajdującego się na 8,4 tys. pkt.

Reklama
Reklama

Poprawę koniunktury, która miała miejsce na sesjach w czwartek i środę, traktuję jako ruch powrotny do ostatniego szczytu. Do zmiany trendu krótkoterminowego na wzrostowy dojdzie dopiero, jeśli średnia przemysłowa Dow Jones zamknie sesję ponad 10,4 tys. pkt. W takim przypadku indeks będzie zwyżkował do szczytu z marca, znajdującego się 10,6 tys. pkt., z dużą szansą na kontynuację wzrostów aż w okolice 11,3-11,7 tys. pkt.

Rysę na niedźwiedzim obrazie indeksów Nasdaq Composite i średniej przemysłowej Dow Jones, stanowi S&P 500. Wprawdzie również na wykresie tego indeksu, po tym jak spadł on poniżej szczytu z 8 maja, trend wzrostowy załamał się, ale wciąż można znaleźć argumenty za tym, że ostatnie ożywienie to coś więcej niż tylko krótkoterminowa korekta w czasie większej zniżki. Przede wszystkim bykom udało się przełamać spadkową linię trendu, obejmującą ostatnie 2 miesiące notowań, wreszcie po wybiciu poniżej 1080 pkt. niedźwiedzie nie zdołały powstrzymać indeksu przed powrotem ponad tę wartość. Uzasadnione jest zatem podejrzenie, że trend średnioterminowy ma kierunek nie spadkowy, ale boczny. Ponieważ górne ograniczenie tej tendencji znajduje się dopiero na wysokości 1170 pkt., S&P 500 ma przed sobą miejsce na ponad 4-proc. wzrost. Zwyżka stanie się szczególnie prawdopodobna, jeśli bykom uda się przebić ponad ostatni szczyt, ukształtowany na poziomie 1106 pkt.

Szala przechyli się na stronę sprzedających, gdyby S&P 500 zamknął sesję poniżej 1049 pkt. W takim przypadku posiadaczom akcji ponownie zajrzy w oczy widmo spadku indeksu do wrześniowego dołka na 965 pkt.Europa

Trend wzrosty załamał się także na giełdach europejskich, reprezentowanych przez indeks Dow Jones Eurostoxx. Po wybiciu z niewielkiej formacji podwójnego dna, miałem nadzieję, na zasadzie analogii z lutym tego roku, że indeks będzie wzrastał przynajmniej do górnego ograniczenia trendu bocznego, w którym znajduje się od grudnia zeszłego roku, znajdującego się na wysokości 3833 pkt. Po załamaniu podwójnego dna trudno liczyć na większy wzrost indeksu - teraz byki będą się bronić przed przełamaniem wsparcia na 3430 pkt. Jego przebicie byłoby równoznaczne ze zmianą trendu średnioterminowego z bocznego na spadkowy. A wtedy, podobnie jak giełdy amerykańskie, również rynki europejskie spadałyby w kierunku dołków z września zeszłego roku. W krótkim terminie nie wykluczałbym jeszcze jednego zrywu byków, dla których ograniczeniem powinna być wartość 3,6 tys. pkt.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama