Piątkowa sesja nie należała do zbyt ciekawych. Swoim charakterem przypominała tę sprzed tygodnia, gdy na rynku królował wielotygodniowy marazm. Mała zmienność oraz skromny obrót spowodował, że nie została wyjaśniona sprawa, która nurtuje chyba większość graczy. Z czym mamy teraz do czynienia?

Możliwości są, jak zwykle w takich przypadkach, dwie. Pierwszą jest formacja kontynuacji po czwartkowym wybiciu. Po długotrwałym marazmie wyskok, jaki miał miejsce 16 maja, mógł spowodować, iż rynek jako całość uznał go za zbyt gwałtowny. Wobec tego mamy przedłużającą się korektę, która przyjęła kształt formacji kontynuacji (flaga lub chorągiewka - tego dowiemy się dopiero w momencie ewentualnego wybicia w górę). Można także przyjąć, że w ogóle ubiegłotygodniowe wybicie to "wypadek przy pracy" i faktycznie konsolidacja trwa nadal, a nadmierny wzrost zostanie wkrótce skorygowany spadkiem w okolice poziomu poprzedniego marazmu. W takiej sytuacji obecny ruch w bok to wynik braku sił na wyjście wyżej i wkrótce nastąpi spadek. Można nawet pokusić się o wykreślenie zalążków formacji podwójnego szczytu.

Kluczowy w tym dylemacie jest poziom luki hossy z piątku. To ten poziom będzie pomocny w określeniu dalszego rozwoju wydarzeń. Gdyby doszło do jej zamknięcia, można z czystym sumieniem zamknąć długie pozycje. Jednak póki luka nie jest zamknięta, trzeba przyjąć, że trwa jedynie korekta i bardziej prawdopodobny jest dalszy wzrost. Na taką interpretację wskazuje stale utrzymujący się wzrost średniej kroczącej. Średnia goni kurs i już wkrótce będzie przez wykres kontraktów testowana. To także będzie element, który pomoże w określeniu obecnego charakteru panującej na rynku tendencji. Tydzień kończymy znanym już skądinąd stwierdzeniem - czekamy na wybicie.