"Czekam na to od 12 lat, czyli odkąd jestem kibicem tej drużyny. Jeżeli sen się spełni, idę w czasie wakacji na pieszą pielgrzymkę na Jasną Górę" - zapowiada Miętus.
"To takie piękne, że... mam nadzieję możliwe. Kurde, z takim inwestorem to już tylko krok, żeby zbudować drużynę co najmniej na miarę dobrych występów w pucharach i dominację w kraju. Oby to nie był inwestor, który zechce szybciutko wyciągnąć zainwestowaną kasę" - ma nadzieję Niuuniek.
"Nie uwierzę aż zobaczę????? Ale ciągle mam nadzieję, że to się stanie... Kochamy nasz klub i życzymy mu tego z całego serca. Odmieni się nasze życie" - dodaje Stef.
"Mogę napisać tylko dwa słowa - ALLELUJA i AMEN" - i jak zapowiedział, tak napisał niejaki Kosu na stronie internetowej pisma kibiców RTS Widzew Łódź. On i pozostali w ten sposób komentowali wczoraj nieoficjalne informacje o planowanym za kilka dni podpisaniu listu intencyjnego Widzewa z jego nowym inwestorem, Grupą ITI. Według dobrze poinformowanych źródeł, właściciel m.in. telewizji TVN ma zainwestować w piłkarski klub 50 mln zł. Być może wprowadzić go na giełdę, gdyż takie plany ma coraz więcej polskich klubów. Zagorzałych fanów zespołu wiadomości te rozgrzały do czerwoności. Odzyskali wiarę w potęgę ukochanej drużyny.
Głośne skandowanie: "Widzew, Widzew wielkim będzie i niech żyje Widzew!" dźwięczy mi już w uszach. Słyszę, jak ten chóralny śpiew rozlega się w biurach maklerskich podczas sprzedaży akcji w ofercie publicznej. Później powiewające szaliki w barwach klubowych łopocą nad głową prezesa GPW Wiesława Rozłuckiego, który uroczyście giełdowym dzwonem oddzwania debiut klubu piłkarskiego na parkiecie. Później emocje kibiców sięgają zenitu nie tylko z okazji każdego rozgrywanego meczu, ale także przynajmniej cztery razy w roku, z okazji prezentacji publikowanych, kwartalnych wyników finansowych spółki. Najbardziej krewcy kibice, zwłaszcza ci spod tzw. stadionowej żylety, potrafią kochać i nienawidzić. Potrafią nagradzać brawami i walczyć na pięści z przeciwnikiem. Nie ma dla nich zmiłuj się. Rozliczą ze wszystkiego.