- Wydatki będą niższe niż 195 mld zł. Będzie to jednak zależało od tego, ile wyniosą one w tym roku oraz jaka będzie inflacja - powiedział M. Belka. W ustawie na 2002 r. przyjęto, że wydatki mają wynieść 185,1 mld zł, a dochody 145,1 mld zł. Zgodnie z zasadą, przyjętą w strategii gospodarczej rządu, i przy założeniu, że resort podtrzyma swoją prognozę inflacji na przyszły rok na poziomie 3%, wydatki powinny wzrosnąć w 2003 r. do 192,5 mld zł.

- Zasadę powiększania wydatków z roku na rok o poziom inflacji plus 1 pkt. proc. można od razu odstawić do lamusa. Została ona złamana już na wstępie, przy planowaniu tegorocznego budżetu - twierdzi Krzysztof Rybiński, główny ekonomista BZ WBK. - Ciągle mamy w Polsce kryzys finansów publicznych i nie jest możliwe, aby wydatki rosły wolniej niż 2-3 pkt. proc. powyżej inflacji. Na to, że rząd może mieć problemy z ograniczeniem tempa wzrostu realnych wydatków, zwrócił też uwagę Międzynarodowy Fundusz Walutowy w ostatnim raporcie o polskiej gospodarce.

Według Wojciecha Misiąga z Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową, 2,5 mld zł różnicy między kwotą wspomnianą przez M. Belkę a sumą, jaka wynikałaby z zasady wzrostu wydatków o 1 pkt. proc. powyżej inflacji, nie należy traktować jako niebezpiecznej z punktu widzenia poziomu przyszłorocznego budżetu. - Kwota ta mieści się w granicach błędu statystycznego - twierdzi W. Misiąg.