Eksperci oczekiwali, że strata Vodafone, mającego 19,6% akcji polskiego Polkomtela, wyniesie co najmniej 15 mld funtów. Jako główną przyczynę tak wyraźnego pogorszenia wyników finansowych podano konieczność spisania na straty części aktywów o łącznej wartości 6 mld funtów.
Na krok ten zdecydował się dyrektor generalny Christopher Gent, rezygnując głównie z tradycyjnych usług telefonicznych. Vodafone skupia ostatnio uwagę na rozwoju bezprzewodowych połączeń trzeciej generacji oraz ekspansji na nowych, obiecujących rynkach, takich jak Chiny. W ciągu minionych dwóch lat aspiracje te kosztowały firmę 200 mld USD wydanych na przejęcia.
Eksperci spodziewali się, że brytyjski potentat pójdzie w ślady swych rywali, takich jak France Telecom czy Royal KPN, i spisze też na straty znaczą część aktywów związanych z działalnością bezprzewodową. Tymczasem uczynił to tylko w odniesieniu do China Mobile (Hong Hong), zmniejszając jego wartość o 1,25 mld funtów. Szef spółki nie widzi potrzeby tego rodzaju cięć w stosunku do innych jednostek, gdyż od 2005 r. powinny one przynosić pokaźne dochody dzięki uruchomieniu systemu UMTS. Na związane z nim licencje Vodafone wydała w Europie 13 mld funtów.
Uzyskane przez Vodafone wpływy wyniosły w minionym roku obrachunkowym 22,8 mld funtów, co oznaczało wzrost o 52%. Rezultat ten był też nieco lepszy od dochodu spodziewanego przez analityków, który miał wynieść 22,5 mld funtów. Właśnie zwiększona sprzedaż sprawiła, że w reakcji na publikację wyników finansowych cena akcji Vodafone zaczęła rosnąć.
Zdaniem Christophera Genta, niskie notowania spółki nie odzwierciedlają efektów jej działalności, które są lepsze od prognoz. Od początku 2002 r. do publikacji najnowszych rezultatów cena walorów Vodafone spadła aż o 42%.