"Tak postępują wszystkie renomowane banki centralne na świecie w fazie ugruntowywania niskiej inflacji, żeby nie zaprzepaścić tego, co już osiągnęły, postępują ostrożnie (...) Mam nadzieję, że to, co się dzieje w polskiej polityce nie podważy tego, co już osiągnęliśmy, bo to byłby dramat dla ludzi" - powiedział Balcerowicz. Prezes NBP dodał, że w ostatnich miesiącach bardzo obniżyły się oczekiwania inflacyjne ludności, ale zbyt duża obniżka stóp, np. o postulowane przez niektórych przedstawicieli rządu kilka pkt. proc., mogłaby zmienić te oczekiwania i spowodować negatywną reakcję rynków. "(obniżka o 2-3 pkt. proc.) z dużym prawdopodobieństwem spowodowałaby przekonanie, że odchodzi się od polityki nastawionej na ugruntowywanie osiągniętej niskiej inflacji i w ślad za tym mogłyby pójść reakcje w gospodarce i na rynkach finansowych, które by to przekonanie potwierdziły" - powiedział Balcerowicz. Według prezesa NBP w ostatnich miesiącach pojawiły się oznaki ożywienia gospodarczego, ale nie jest to jeszcze głęboka poprawa sytuacji. "Import wzrósł, co by znaczyło, że jest pewne ożywienie popytu. Zapasy wyrobów gotowych w przedsiębiorstwach spadają, co także zwykle jest znakiem, że nadchodzi lepsza koniunktura. Bardzo poprawiły się wyniki finansowe przedsiębiorstw. Także sprzedaż detaliczna w I kwartale wyraźnie wzrosła i to nie są sygnały złe" - powiedział Balcerowicz. GUS podał, że produkcja przemysłowa w kwietniu wzrosła tylko o 0,2 proc., sprzedaż detaliczna wzrosła o 3,1 proc. Pozytywnym sygnałem jednak był wzrost eksportu w stosunku do analogicznego miesiąca ubiegłego roku, po sześciu miesiącach spadku. Dużą poprawę odnotowały przedsiębiorstwa - w I kwartale 2002 roku sektor przedsiębiorstw niefinansowych wypracował 1,7 mld zł zysku wobec straty w wysokości 15,8 mln zł w I kwartale ubiegłego roku. "Ale fakt, że nie jest to jakieś duże ożywienie zależy w dużej mierze od tego, że nasz największy partner gospodarczy - Niemcy, mają bardzo wyraźne kłopoty. Poza tym gospodarka zależy od wielu czynników, a nie tylko od stóp procentowych" - dodał Balcerowicz. Ekonomiści szacują, że PKB w I kwartale wzrósł o około 0,6 proc. Jednak wiceprezes GUS Janusz Witkowski mówił w ubiegłym miesiącu, że wzrost PKB mógł być na poziomie z IV kwartału 2001 roku, czyli 0,2 proc. Większej poprawy ekonomiści spodziewają się od III kwartału.(PAP)