Bezrobocie minimalnie zmalało w oczekiwaniu na półmilionową falę absolwentów szkół, która znowu zaostrzy problem. Co robi rząd, oprócz kibicowania naszym piłkarzom? Rząd napiera na zwołanie Rady Gabinetowej. Co może Rada? Realnie nic nie może.

Posiedzenie Rady Gabinetowej będzie kolejną okazją, by na ławie oskarżonych posadzić Balcerowicza i Radę Polityki Pieniężnej. Nic innego, jak dalsze marnotrawstwo czasu. Jest to podręcznikowa ilustracja, w jaki sposób polityczne sztuczki wypierają realne lekarstwa, na które czeka gospodarka. Identycznie jest z donosem na przekręty poprzedników w spółkach Skarbu Państwa, któremu towarzyszy... nowa karuzela stanowisk oraz zahamowanie prywatyzacji!

Jednym z szeroko uzgodnionych lekarstw jest nowela prawa pracy. Protestują tylko związki zawodowe, ale one muszą być na nie, ze swej natury, gdyż nie reprezentują bezrobotnych. Sytuacja demograficzna i płynące stąd zagrożenia znane były od lat. Propozycje zmiany nieżyciowych przepisów kodeksu pracy, które mogą jako ako przygotować rynek pracy na przyjęcie demograficznego wyżu, forsowane są w parlamencie od ponad roku. Lewica, która je wcześniej blokowała, dzisiaj połyka żabę i jest za. Ale nie rezygnuje z polityki, czyli bezpłodnych negocjacji ze związkami zawodowymi, które - powtórzę - nie bronią bezrobotnych. Można przewidzieć skutek: spóźnione zmiany, rozmydlone w toku konsultacji, czyli nieskuteczne. Gospodarka potrzebuje dzisiaj mocnych bodźców. Taki jest normalny skutek politykowania, czyli próby zminimalizowania strat w środowisku OPZZ oraz w tych odłamach społeczeństwa, które panicznie boją się mobilnego rynku pracy. Cenę zapłacimy wszyscy, w postaci bezradności wobec problemu bezrobocia i wzrostu notowań Leppera...

Na jałowym biegu jest także program wspomagania małej przedsiębiorczości - drugie oczywiste lekarstwo, na które czeka gospodarka. Czytając najnowszy raport Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości, nie sposób być przeciw. Wynika z niego, że małe i średnie firmy dają już 50% polskiego PKB. Ale codzienna robota parlamentu polega raczej na obciążaniu przedsiębiorców drobnymi obowiązkami i kosztami, które skutecznie utrudniają im życie. Tu nie ma żadnego przełomu. Tu także są frazesy, maskujące stratę czasu.

Nie brakuje natomiast energii i pomysłowości w szukaniu kozłów ofiarnych. Jeśli blednie użyteczność - w tej roli - rządu Buzka, to pozostaje Balcerowicz. Co nowego wniesie Rada Gabinetowa? Nie widzę, nie słyszę. Kolejny odcinek serialu, od którego nie przybędzie ani jedno miejsce pracy i choćby promil wzrostu PKB.