W tym roku średni wolumen obrotu na akcjach ING BSK wynosił około 936 walorów. Tymczasem wczoraj wzrósł on do 13,4 tys. sztuk. Powodem mógł być komunikat Komisji Nadzoru Bankowego. W środę poinformowała ona, że sprawdzała, jak inwestorzy wywiązują się z deklaracji, które składali w momencie otrzymywania zezwoleń Komisji na zwiększenie udziałów w polskich bankach. Sprawa ta może dotyczyć również holenderskiego ING. W zeszłym roku, kupując akcje BSK, obiecywał, że w ciągu dwóch lat zmniejszy swoje zaangażowanie w tej spółce. Docelowo chce bowiem zachować jedynie pakiet 75% walorów. Obecnie ING posiada blisko 87,8% akcji banku. Inwestor, chcąc się wywiązać ze swoich deklaracji, prawdopodobnie odsprzeda część papierów. Jego zaangażowanie spadłoby także w przypadku nowej emisji akcji skierowanej do innych inwestorów. Jednak zdaniem Grzegorza Zawady, analityka z Erste Securities, jest to wariant mniej prawdopodobny, ponieważ ING BSK nie potrzebuje dokapitalizowania. Poprawienie płynności na akcjach banku mogłoby zwiększyć zainteresowanie nimi i pozytywnie wpłynąć na wycenę banku.
Według Marcina Materny, analityka z DM BIG-BG, powodem wczorajszego skoku obrotów mogła być wymiana akcji między zagranicznymi akcjonariuszami spółki a polskimi funduszami emerytalnymi, z których najwięcej papierów ma OFE Commercial Union. W zeszłym roku w wezwaniu na BSK ogłoszonym przez ING akcji nie sprzedał m.in. Emerging Markets Growth Fund. We wrześniu zeszłego roku zarejestrował on na WZA banku pakiet około 503 tys. walorów (3,9% głosów). Być może to on sprzedaje teraz akcje polskiej spółki.