OFE ING Nationale-Nederlanden od dawna ma sporo akcji w portfelu - na koniec maja stanowiły one ok. 31% całości jego aktywów. Zarządzający wyjaśniają, iż tak spory udział wynika z ich dobrych prognoz dla rynku akcji. Spodziewają się, iż w tym roku GPW przyniesie stopę zwrotu na poziomie 20-25%. Obecnie analizują oni oferty debiutujących na rynku publicznym firm - Kruka i ITI. Ze względu na wielkość spółki, fundusz wydaje się bardziej zainteresowany ITI.

- Spółka nie kryje, iż cena zakupu 33% akcji TVN od SBS będzie zależeć od ceny akcji ITI w ofercie publicznej - powiedział. - Oznacza to, że nowi akcjonariusze mają zapłacić SBS za najciekawszą część ITI, jaką bez wątpienia jest TVN, a dostają nie ten najlepszy kąsek, ale cały konglomerat.

Nieco mniejsze zainteresowanie budzi emisja akcji firmy W. Kruk ze względu na jej niewielką wartość. - Do tej oferty trzeba podejść z ostrożnością - powiedział M. Szczurek. - Chodzi o to, aby wartość dodana spółki została przekazana nowym akcjonariuszom. Żeby nie okazało się np., iż za rok managament Kruka przejdzie do jakiejś innej spółki Enterprise Investors.

Jego zdaniem, OFE byłyby w znacznie lepszej sytuacji, gdyby nie musiały kupować akcji takich spółek na GPW, ale mogły się w nie zaangażować od początku.

Jednak te dwie nowe firmy czy ostatnia emisja obligacji funduszu Capital Partners nie rozwiążą problemu OFE, którym jest płytkość polskiego rynku. Funduszom pomogłoby dopisanie do listy dozwolonych im inwestycji instrumentów pochodnych, co rozważa resort pracy. M. Szczurek jednak dalej optuje za zwiększeniem limitu inwestycji zagranicznych. OFE ING NN na razie zainwestował tam niewielki ułamek swoich aktywów (0,71%). Powodem tak nikłego zaangażowania może być fakt, iż koszty operacji zagranicznych ponosi PTE. Złożyło ono jeszcze do poprzedniego nadzorcy rynku, Urzędu Nadzoru nad Funduszami Emerytalnymi, wniosek o zmianę statutu, która spowodowałaby, iż koszty te opłacane byłyby z aktywów funduszu, podobnie jak to jest w przypadku transakcji na rynku polskim. M. Szczurek liczy, iż nowy nadzór - Komisja Nadzoru Ubezpieczeń i Funduszy Emerytalnych - zgodzi się na te zmiany.