Spółka z Essen powinna, zdaniem jej zarządu, bez większego trudu znaleźć w Ameryce zarówno klientów, jak i doświadczonych i dobrych pracowników, gdyż wyraźnie spadło zaufanie do jej konkurentów, takich jak Reliant Resources, Williams Cos. czy Aquila. RWE zamierza do 2006 r. siedmiokrotnie zwiększyć poziom obrotów w USA, a dla umocnienia potencjału handlowego chce kupić tam elektrownie. - Naszą największą przewagą wobec konkurencji są wyższe oceny wiarygodności kredytowej i nieskazitelne rejestry handlowe - powiedział prezes RWE Hans-Dieter Erfkemper.

Amerykański hurtowy rynek energetyczny, który w ub.r. podwoił swą wartość do 446 mld USD, teraz zaczął się kurczyć po raz pierwszy od otwarcia go dla konkurencji w połowie lat 90. Spółki stają się bowiem coraz bardziej nieufne wobec partnerów handlowych i żądają większych zabezpieczeń. Rynek znalazł się też pod wzmożoną kontrolą po bankructwie Enrona i wyjściu na jaw, że niektóre spółki były zamieszane w oszukańcze transakcje polegające na tym, że jednocześnie kupowały i sprzedawały energię temu samemu partnerowi po tej samej cenie tylko po to, by zwiększyć obroty.

RWE zapewnia, że nigdy nie stosowała takich praktyk. W marcu niemiecka firma otworzyła platformę handlową w Houston, gdzie zatrudnia już 120 osób, a w ciągu najbliższych czterech lat zamierza zwiększyć liczbę pracowników do 200.

Nawet jeśli RWE zrealizuje swoje plany, to czeka ją długa droga, zanim zdoła dorównać konkurentom zza oceanu, takim jak American Electric Power, który tylko w I kwartale sprzedał 187 terawatogodzin energii. RWE zamierza zwiększyć obroty energią w USA do 324 terawatogodzin w 2006 r. z 45 w tym roku i potroić obroty gazem do 600 terawatogodzin. RWE planuje też przystąpić do handlu węglem i ropą naftową i chce w przyszłym roku osiągać już zyski na amerykańskim rynku. Niemiecka spółka, do której należy Consol Energy z Pittsburga, a do końca przyszłego roku powinien zostać sfinalizowany zakup za 7,6 mld USD American Water Works, chce też w najbliższych dwóch latach wesprzeć swoje operacje handlowe przejęciem elektrowni, rurociągów i terminali gazowych. - Nasza strategia polega na przeniesieniu do USA najpierw naszego doświadczenia i wiedzy, a potem kupieniu aktywów - powiedział prezes Erfkemper. - Według pierwotnych założeń, do 2005 r. powinniśmy znaleźć się wśród 20 największych amerykańskich firm energetycznych, ale jeśli rynek nadal będzie rozwijał się tak jak dotychczas, to będziemy w pierwszej dziesiątce - dodał.

Na korzyści z amerykańskiego rynku liczą też inne europejskie firmy. Na przykład, E.ON, największy niemiecki rywal RWE, zamierza wydać co najmniej 10 mld euro na zwiększenie udziału w obrocie energią w USA.