O zwołanie Rady Gabinetowej, czyli posiedzenia rządu pod przewodnictwem prezydenta, wystąpił premier Leszek Miller. Chce on przekonać Aleksandra Kwaśniewskiego, że polityka RPP, polegająca na powstrzymywaniu się od interwencji walutowych oraz zbyt wolnym obniżaniu stóp procentowych, szkodzi polskiej gospodarce. Jak poinformował wczoraj Marek Belka, wicepremier i minister finansów, obok polityki kursowej Rada Gabinetowa będzie również dyskutować o "różnych propozycjach instytucjonalnych", dotyczących RPP.
W spotkaniu nie weźmie udziału prezes NBP Leszek Balcerowicz. Pojawiły się jednak sprzeczne informacje co do tego, czy został on zaproszony na posiedzenie. L. Miller powiedział dziennikarzom, że jest ciekaw, czy prezes NBP odpowie na zaproszenie. - Gdyby Leszek Balcerowicz był obecny na posiedzeniu, byłoby to okazją do ciekawej dyskusji i wymiany poglądów - stwierdził L. Miller. Tymczasem, według A. Kwaśniewskiego, prezes NBP nie został zaproszony na spotkanie. - Rada Gabinetowa jest określona konstytucyjnie, składa się z Rady Ministrów i prezydenta i nie ma potrzeby nikogo zapraszać - powiedział prezydent.
A. Kwaśniewski deklarował wcześniej, że przed posiedzeniem Rady chciałby spotkać się z szefem NBP. Z informacji PARKIETU wynika, że do wczoraj takie spotkanie się nie odbyło. Jednak, jak nam powiedział Tomasz Szymczak, rzecznik NBP, L. Balcerowicz czeka na propozycje prezydenta i nie jest wykluczone, że do spotkania dojdzie przed posiedzeniem Rady Gabinetowej. Ma się ono rozpocząć dziś o 13.30.
Mimo że do debaty o polityce kursowej włącza się prezydent, ekonomiści nie spodziewają się po posiedzeniu Rady żadnego przełomu. - Kto z kim miałby się dogadać? -- pyta Katarzyna Zajdel-Kurowska, ekonomistka Banku Handlowego. - Trudno oczekiwać rozwiązania konfliktu pomiędzy rządem i bankiem centralnym bez udziału w spotkaniu tego ostatniego - dodaje. Podobnego zdania jest Iwona Pugacewicz--Kowalska, ekonomistka CA IB Securities. - Rada Gabinetowa z założenia nie podejmuje decyzji - mówi I. Pugacewicz-Kowalska.
W opinii rządu, najprostszym i najszybszym sposobem osłabienia złotego są interwencje walutowe. Z tym stanowiskiem nie zgadza się RPP, która twierdzi, że jest to zabieg bardzo kosztowny i - co ważniejsze - zwiększający presję inflacyjną. - Aleksander Kwaśniewski wielokrotnie mówił, że przydałoby się osłabić złotego. Myślę jednak, że w kwestii interwencji bardziej przekonują go argumenty RPP - mówi ekonomistka CA IB.