Według danych Securities Industry Association, banki inwestycyjne z Wall Street w I kwartale br. osiągnęły przychody na poziomie 38 mld USD. Jeśli w kolejnych kwartałach utrzyma się podobna tendencja, wówczas w całym 2002 r. ich sprzedaż sięgnie ok. 150 mld USD. Jest to najniższy poziom od 1997 r., kiedy wyniosła ona 145 mld USD. Dla porównania w 2001 r. sięgała ona 195 mld USD, a w rekordowym 2000 r. - przekraczała 245 mld USD.

Tymczasem poziom zatrudnienia w nowojorskich bankach jest obecnie znacznie wyższy niż przed pięcioma laty. Wówczas w instytucjach tych pracowało ok. 286 tys. osób, podczas gdy obecnie zatrudnienie jest o 60 tys. osób wyższe i przekracza 346 tys. - Moim zdaniem, muszą nastąpić silne redukcje. Jest to niemożliwe, aby przy obecnej koniunkturze rynkowej, która ogranicza aktywność banków inwestycyjnych, mogły one sprawnie funkcjonować przy tak wysokim poziomie zatrudnienia - powiedział Bloombergowi Richard Lipstein, dyrektor zarządzający z nowojorskiej firmy specjalizującej się w pośrednictwie pracy - Gibert Tweed Association, dodając, że dokonane ostatnio zwolnienia w instytucjach finansowych z Wall Street są zbyt małe.

W ciągu roku kończącego się 31 maja takie instytucje, jak Merrill Lynch, Goldman Sachs czy Morgan Stanley Dean Witter zwolniły 62 tys. osób.