Niedźwiedzie postawiły przysłowiową kropkę nad "i". Spadki przybrały na sile i
wczorajsza symboliczna zwyżka niewiele tutaj zmienia. Strefa wsparcia na poziomie 1340-1360 pkt. (połowa korpusu długiej białej świecy z 16 maja br. i wszystkie średnie kroczące - od krótkoterminowej do długoterminowej) została pokonana. Obawy, że podaż jest niemrawa, tym samym zostały rozwiane. Ostatnie tygodnie były dość specyficzne. Zmienność rynku była niewielka, krótkie korpusy świecowe sugerowały równowagę. Dwukrotnie dochodziło do wybicia się z tego trendu. Za pierwszym razem, kiedy w połowie maja ujawniła się dominacja byków, już kilka sesji później zapanował trend boczny. Obecnie aktywność niedźwiedzi doprowadziła do ukształtowania długiej czarnej świecy. Zgodnie z zaprezentowanym wzorcem, powinno dojść teraz do uspokojenia.
Krótkoterminowy trend wzrostowy jest już za nami. Indeks powrócił do punktu, w którym znajdował się przed miesiącem. Przewaga sprzedających będzie bardziej przekonująca w momencie przełamania wsparcia w okolicach 1290 pkt. (minimum lokalne z 7 maja). Póki do tego nie doszło, bezpieczniejsze jest zakładanie, że indeks będzie poruszał się w trendzie bocznym (1300-1400 pkt.), który trwa już piąty miesiąc. A to oznacza, że lepiej przyglądać się rozwojowi sytuacji na rynku akcji, niż angażować się lub pośpiesznie wyprzedawać papiery.
Układ średnich kroczących, choć charakterystyczny dla rynku byka wyższego rzędu, może być nieco dezorientujący. Od lutego taki układ nie zapowiadał kontynuacji fali wzrostowej, zapoczątkowanej jesienią ubiegłego roku. Podstawowe indykatory również nie dają wyraźnych sygnałów, w którym kierunku podąży rynek. Wolumen powrócił do stanów średnich. To kolejny dowód, że nie widać ani chęci pozbywania się akcji spółek o największej kapitalizacji, ani nie widać chęci do zdecydowanego akumulowania ich. W takim otoczeniu będzie trudno zarabiać. Zbliżający się okres wakacji prawdopodobnie będzie przedłużeniem horyzontu na naszej giełdzie.