Arthur Andersen podkreślił, że kredyty krótkoterminowe Hutmenu na koniec 2001 r. wynosiły ponad 28 mln zł i spółka musi je spłacić najpóźniej w lipcu 2002 r. Audytor zauważył, że firma, chcąc kontynuować działalność w nie zmienionym zakresie, musi zapewnić sobie finansowanie w następnych okresach. Kierownictwo wrocławskiej spółki zapewnia, że nie będzie z tym problemów. - Zarząd nie widzi zagrożenia dla płynności finansowej firmy. Prowadzi zaawansowane rozmowy z BRE Bankiem i PKO BP, które zadeklarowały już wydłużenie terminu spłaty kredytów krótkoterminowych - powiedział Mieczysław Wicherski, kierownik biura zarządu Hutmenu. Dodał, że duże zadłużenie kredytowe wynika z przeprowadzonych inwestycji, których spółka nie mogła finansować ze środków własnych. - W 2001 r. na inwestycje Hutmen przeznaczył 30 mln zł. Całkowicie zmodernizowaliśmy m.in. produkcję rur miedzianych - powiedział M. Wicherski.

Przedstawiciele Hutmenu liczą, że sytuacja w gospodarce poprawi się w II połowie roku, co pozwoli spółce zwiększyć sprzedaż (w 2001 r. wolumen sprzedaży obniżył się 23%) i poprawić wyniki. Wpływ na to będzie miał również rosnący kurs euro, ponieważ eksport, głównie do krajów Unii Europejskiej, stanowi blisko 40% przychodów firmy.

Na koniec I kwartału br. zobowiązania krótkoterminowe Hutmenu (jego kapitały własne wynoszą prawie 82 mln zł) przekraczały 57 mln zł, a długoterminowe sięgały prawie 12 mln zł. Majątek obrotowy spółki miał wartość ponad 63 mln zł, z czego blisko 35 mln zł stanowiły należności. Firma po I kwartale przy przychodach w wysokości 58 mln zł zarobiła ponad 1 mln zł netto.